środa, 11 kwietnia 2012

Aoi & Ryohei (ex. Ayabie & Megamasso)

Specjalnie dla pewnej osóbki, która nie widziała nigdzie tej pary ^^ ja też zresztą :) Tekst zupełnie inny od poprzedniego, zapewne dużo błędów się pojawi, ale trudno sprawdzać samą siebie czytając to po raz któryś z rzędu ^^' Mam nadzieję, że miło się będzie czytało ^^


Delikatnie przekręcił klucz w zamku starając się zachowywać bardzo cicho chociaż kiepsko mu to wychodziło z bardzo prostej przyczyny – był pijany jak bela. Miał wrócić do domu prosto z lotniska, obiecał Ryo, że przyjedzie tak szybko, jak na to pozwolą tokijskie korki, ale potrzebował szklaneczki dobrej whisky, żeby się odprężyć. Na jednej szklaneczce się nie skończyło zresztą jak zwykle, ale Aoi nie dał sobie przetłumaczyć, że ma problem. Jakim cudem jego miałby dotyczyć problem nadużywania alkoholu? Kpina!
Odstawił torbę na podłogę z głośnym tąpnięciem, warknął pod nosem przekleństwo bardzo głośnym szeptem i przewrócił się próbując rozwiązać splątane sznurowadło. Zaklął ponownie wstrzymując nagle oddech gdy w korytarzu zapaliło się światło, a Ryohei oparł się o futrynę drzwi od swojej sypialni. Nie musiał mówić kompletnie nic, jego wzrok mówił blondynowi wszystko.
- Idź po prysznic, zrobię ci mocnej kawy, a za piętnaście minut masz się stawić w kuchni bez tego obrzydliwego zapachu, jaki teraz roztaczasz wokół siebie – warknął zimno wchodząc do kuchni z której po chwili dało się słyszeć głośne trzaskanie drzwiczkami od szafek kuchennych, głośny stukot, gdy stawiał kubek na blacie i mamrotanie tak szybkie i nieskładne, że Aoi nie mógł zrozumieć zupełnie nic. Skopał z nóg buty i skierował się do łazienki podtrzymując się ścian by nie wywinąć orła na korytarzu.
Trzynaście minut później wtoczył się do kuchni i z głuchym jękiem usiadł przy stole opierając łokcie o jego blat, twarz ukrywając w dłoniach. Z hukiem wylądował przed nim kubek z parującą, czarną, jak smoła kawą.
- Pij.
Chłopak odsłonił buzię i nie spoglądając w kierunku Ryo chwycił kawę upijając parę drobnych łyczków uważając, żeby się nie poparzyć. Brązowowłosy przyglądał mu się w milczeniu z ramionami skrzyżowanymi na piersi i gorączkowo myślał, jak ma dotrzeć do tego zakutego łba. Do Aoi’ego kompletnie nic nie docierało! Nie rozumiał, że naprawdę ma problem i sam go nie rozwiąże, ale blondyn zawzięcie odpychał od siebie wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób chcieli mu pomóc. Ryo nie mógł patrzeć na zachowanie przyjaciela, nie mógł pozwolić, żeby się stoczył na dno. Nie mógł!
- Długo jeszcze będziesz tak… na mnie patrzył? – burknął Aoi, który po dość chłodnym prysznicu trochę wytrzeźwiał, a gorący napój przyjemnie rozgrzewał go od środka. – Kolejne kazanie, mamo?
- Nie wkurwiaj mnie, Aoi – syknął Ryohei spoglądając w oczy blondyna, gdy ten podniósł na niego swoje ciemne oczy. – Chcę ci pomóc, a nie zaszkodzić!
- Ale w czym ty chcesz mi pomóc?! – krzyknął chłopak odstawiając kubek na stół, wbił wrogie spojrzenie w stojącego mężczyznę mierzącego go nieprzychylnym spojrzeniem.
- A taki, kurwa, że jesteś alkoholikiem! – wybuchnął brązowowłosy rozkładając ręce na boki, jakby miał zamiar zaraz się z kimś pobić. W jego oczach wściekłość mieszała się z rozpaczą.
- Nie mam żadnego problemu, do kurwy nędzy! – syknął Aoi bojąc się nawet wypowiedzieć słowo ‘alkoholik’, nie chciał dopuścić do siebie myśli, że naprawdę mógłby… nie, nie, nie! Nie ma żadnego problemu!
Młodszy chłopak warknął pod nosem przekleństwo godne nie jednego menela i chwycił koszulkę na piersi blondyna szarpiąc go ze złością.
- Masz i dobrze o tym wiesz! Pozwól mi sobie pomóc! – spojrzał mu w oczy z nadzieją chociaż cały czas był wściekły, nie mógł zrozumieć ignorancji Aoi’ego, jak mógł bagatelizować swój problem, który ewidentnie był i nie miał zamiaru zniknąć sam z siebie. Jedynie mógł się nasilać i nasilać aż w końcu z Aoi’ego pozostałby marny cień człowieka.
- Po chuj się wtrącasz w nie swoje życie? To, że mieszkasz ze mną to…
- Mieszkam z tobą? – wysyczał przez zaciśnięte gardło mocniej ściskając w dłoniach materiał koszulki. – Teraz to mieszkam z tobą? A wydawało mi się, że mieszkamy razem!
- I może najwyższa pora, żebyśmy przestali! – warknął blondyn próbując odepchnąć niższego mężczyznę od siebie, ale ten był dużo silniejszy w tej chwili od Shinobu. Ryo zamarł wpatrując się, teraz z bólem w błyszczących oczach, w Aoi’ego. Powoli docierał do niego sens słów, serce zaczęło bić gwałtowniej niż przed sekundą, a w żołądku pojawił się nienaturalny ścisk.
- C-co? – szepnął nie puszczając blondyna. – Naprawdę tak uważasz? – spytał cichutko wpatrując się z napięciem w twarz wyższego muzyka. – Nie chcesz już… mnie tutaj? – głos pod koniec mu się załamał, a Aoi ze zdziwieniem zauważył, że drobniejszy od niego Ryohei, drży delikatnie, a jego oczy robią się wilgotne. Chyba naprawdę za dużo dzisiaj wypiłem, przeleciało mu przez myśl, a zaraz potem jęknął cicho, gdy poczuł wilgotne usta na swoich wargach. Otworzył szeroko oczy w szoku napotykając spojrzenie brązowowłosego, który muskał jego wargi swoimi. Przez jego drobne ciało przebiegł dreszcz i Aoi bez problemu to odczuł gdyż jego ramiona oplotły w pasie młodszego chłopaka przyciskając go mocno do siebie. W jego umyśle pojawił się jeszcze większy chaos niż chwilę wcześniej, ale nie potrafił oprzeć się słodkim wargom drugiego chłopaka. Nie obchodziło go to, że właśnie całuje, a właściwie jest całowany przez swojego przyjaciela. Mruknął tylko coś pod nosem i przejął inicjatywę rozchylając swoim językiem jego pełne usta. Musiał poczuć jeszcze bardziej jego smak, teraz, już, natychmiast.
- Mmm… - zamruczał z zadowoleniem Ryo pozwalając blondynowi na penetrację swoich ust. Jego ciało zaczęło reagować na bliskość upragnionego mężczyzny szybciej niż się spodziewał.
Głuchy trzask kubka roztrzaskującego się na podłodze przerwał ciszę w kuchni przerywaną jedynie westchnięciami i cichymi odgłosami całujących się mężczyzn. Aoi nie zwrócił na to najmniejszej uwagi, po prostu posadził na stole Ryo stając między jego zgrabnymi udami, całując go coraz agresywniej zaczął ściągać z niego koszulkę. Musiał się dostać do jego nagiego, rozgrzanego ciała. Potrzebował tego.
- Och! – wyrwało się z gardła blondyna gdy brązowowłosy przygryzł jego wargę ciągnąc ją delikatnie w swoją stronę. Zwolnił tempo gwałtownego pocałunku sprowadzając go do leniwej pieszczoty ocierającej się o słodką torturę, ale Aoi nie protestował. Oddał się w ręce młodszego chłopaka pozwalając błądzić jego dłoniom po swoich plecach pod koszulką, językowi penetrować usta, gorącemu oddechowi mieszać się z jego własnym.
Koszulka blondyna wylądowała obok koszulki Ryohei’a, a z jego ust wyrwało się ciche westchnięcie. Podobało mu się to co widział, a jeszcze bardziej podobała mu się wizja tego co mógłby w tej chwili zrobić z tym ciałem. Pochylił się w kierunku klatki piersiowej chłopaka delikatnie muskając okolice lewego sutka gorącym oddechem. Ryohei wygiął plecy w łuk jęcząc cicho, gdy gorące wargi pochłonęły wrażliwą część ciała. Zacisnął mocniej uda wokół bioder Satou, zadrapał paznokciami skórę na jego plecach starając skupić się wyłącznie na jego dotyku i bliskości. Krzyknął czując zęby przygryzające sutek, a po chwili poczuł chłód na wilgotnej skórze i język starszego głęboko w ustach. Dysząc ciężko w jego usta odwzajemniał pocałunki szarpiąc się z klamrą paska partnera, która nie chciała dać się odpiąć. Ryohei warknął przerywając pocałunek by poradzić sobie z przeszkadzającą częścią ubioru chłopaka, a już po chwili stał przed nim nagi jak go pan bóg stworzył i uśmiechał się pobłażliwie.
- Nie śmiej się – wymamrotał siłując się z własnym spodniami, nie chciał dłużej czekać, bał się, że Aoi może dojść do wniosku, że to jest błąd i się wycofać, a tego by nie zniósł. Za daleko to zaszło, żeby mógł teraz odpuścić, a nie chciał zostać oskarżony o gwałt, którego na pewno by się dopuścił gdyby Shinobu się wycofał. Rozejrzał się wręcz obłąkańczym wzrokiem po kuchni szukając jakiegoś nawilżenia, jednocześnie zsuwając z bioder spodnie wraz z bielizną. Usłyszał jęk aprobaty ze strony Aoi’ego, a po chwili poczuł gorące usta na swojej szyi i dłoń pieszczącą delikatnie jego nabrzmiałego, twardego penisa. Poruszył biodrami, żeby bardziej poczuć ten drażniący dotyk, ale potrzebował nawilżenia. Nie chciał się dać przerżnąć na sucho, bo to na pewno dla niego nie byłoby przyjemne, a i Aoi mógłby się poobcierać, a nie chciał zniechęcić kochanka do kolejnych zbliżeń, jeśli takowe będą. Będą!, obiecał sobie w myślach chłopak jęcząc gardłowo, gdy rozkosz odbierała mu zdolność racjonalnego myślenia. Szczupłe palce blondyna znalazły się w szczelnie między pośladkami drażniąco gładzące wrażliwą skórę.
- Naw-nawilżenie, Aoi – wystękał słabo Ryohei czując, jak drżą mu nogi, a ciało wręcz płonie. Prawie upadł, gdy Shinobu odsunął się od niego i sięgnął do lodówki po oliwę z oliwek. Bez szemrania odwrócił brązowowłosego plecami do siebie i przycisnął go do blatu stołu jednocześnie wylewając sporo między pośladki chłopaka. Jak to dobrze, że ta głupia zakrętka wpadła mu ostatnio za lodówkę i nie musiał tracić czasu na odkręcanie butelki. 
- Zimne! – pisnął Ryo wypinając biodra w kierunku starszego mężczyzny, a chwilę później krzyknął głośno czując w sobie jego palce rozciągające go gwałtownie. Gdyby nie to, że miał doświadczenie w byciu na dole, zdolności szybkiego rozluźniania mięśni i ilości oliwy sprawiło mu to wyłącznie przyjemność. 
Aoi patrzył jak zahipnotyzowany na grę mięśni pod delikatną skórą brązowowłosego, prężące się ciało pod nim i poczuł, jak jego penis pulsuje coraz mocniej domagając się należnej mu uwagi. 
- Och, taaak! – krzyknął Ryohei dochodząc nagle bez dotykania penisa, gdy palce chłopaka musnęły prostatę. Blondyn uśmiechnął się pod nosem przyglądając się z fascynacją na wykończonego Ryo, a przecież to jeszcze nie był koniec.
Wysunął palce z dziurki chłopaka i wytarł je w swojego prężącego się penisa pocierając go szybko kilka razy po czym gwałtownie wsunął się w rozluźnione ciało kochanka trafiając idealnie w czuły punkt w jego ciele.
- O mój boże, Aoi, nie mogę już! – piszczał, gdy Shinobu pieprzył go wręcz brutalnie mocnymi ruchami bioder, jedną dłonią pieścił jego członek, który na nowo zaczął twardnieć, a drugą chwycił za włosy chłopaka, który pisnął i wyprężył się w jego stronę szukając wargami jego ust. Pocałunek przesycony był erotyzmem i desperacją tak, jakby miał to być ich ostatni raz. Ryohei czuł język wyższego mężczyzny prawie w gardle, a jego penisa głęboko w swojej szparce co rusz muskającego prostatę. Drżał niekontrolowanie poruszając biodrami do rytmu, który wyznaczał Aoi i jednocześnie pieprzył jego rękę obejmującą penisa. Z jego gardła wyrwał się jęk rozkoszy, gdy po raz drugi tej nocy przeżył orgazm jeszcze silniejszy niż poprzedni, gwałtownie targający jego ciałem. Aoi stęknął głucho w wargi brązowowłosego czując zaciskające się mięśnie jego dziurki po czym doszedł tryskając spermą głęboko w jego tyłeczku. Przywarł klatką piersiową do jego pleców obejmując go mocno, gdy poczuł, że chłopak osuwa się na podłogę. Dyszeli głośno złączeni i powoli wracali do rzeczywistości.
- Uhm… możesz? – Ryo zerknął przez ramię na starszego muzyka czując się teraz wybitnie nie na miejscu. Aoi bez słowa wysunął się z gorącego wnętrza nie zwracając uwagi na nasienie wypływające z dziurki i bez słowa odwrócił chłopaka do siebie przodem do siebie, mocno przytulając. Ryo zaskoczony odwzajemnił uścisk, spodziewał się raczej wyrzutów, a nie przytulenia.
- Pomóż mi – wyszeptał prawie niesłyszalnie Aoi mocno obejmując kochanka. Stali po środku kuchni, nago, tuląc się do siebie i nie mieli zamiaru odsunąć się od siebie chociażby na krok.
- Pozwól sobie pomóc – odszepnął Ryohei całując wargi blondyna. – Zrobię dla ciebie wszystko – wychrypiał łamiącym się głosem głaszcząc go dłonią po zarumienionym policzku. Po jego własnym spłynęła samotna łza. – Wszystko.
- Nie pozwól mi więcej pić – zamruczał muskając wargami policzki i nos młodszego chłopaka, który uśmiechnął się słabo. – Zamieńmy ten… problem na seksoholizm, hm? – dodał żartobliwie chociaż wcale mu do śmiechu nie było, a Ryohei mimo powagi jego kłopotów z alkoholem wyszczerzył się radośnie.
- Pod warunkiem, że seks będziesz miał tylko ze mną – odparł obejmując blondyna zaborczo za szyję.
- Wątpię, żeby jakaś inna dupcia była taka ciasna i chętna jak twoja – zachichotał, a Ryo zarumienił się uroczo na wspomnienie swojego zachowania.
- Bardzo to było miłe – burknął tonem urażonej księżniczki wydymając usta spomiędzy których wydobył się jęk gdy Aoi pocałował go mocno, a dłońmi ścisnął jego wilgotne pośladki. – Uch, starczy! Nie umyłeś aż tak porządnie zębów. Jedziesz whisky.
- Jakoś wcześniej nie narzekałeś – zauważył z psotnym uśmiechem całując go czule po raz kolejny.
- Szczegóły. A teraz chodź pod prysznic, cały się lepię, a rano musimy wcześnie wstać i… - palce wsuwające się do jego wnętrza przerwały mu w połowie zdania a z ust wyrwał się jęk przyjemności. – Aoi… przestań… - wydyszał, gdy palce wsuwały się i wysuwały z niego rozciągając jego i tak rozluźnione wnętrze. – Aoi! – pisnął obejmując kochanka mocno by nie upaść czując palce w czułym punkcie swojego ciała. Spojrzał w błyszczące oczy blondyna i zagryzł opuchniętą od pocałunków wargę. Otarł się biodrami o biodra starszego, palce penetrujące jego szparkę doprowadzały do szału i ku swojemu ogromnemu zdziwieniu poczuł, że zaczyna reagować na pieszczotę tak samo, jak Aoi. Jęknął donośnie słysząc przy uchu jego seksownie zachrypnięty głos szepczący:
- Wiesz, bo ja mam ochotę się napić czegoś mocniejszego… najlepiej dobrej whisky…
Wiedział, że tej nocy obaj nie zasną.

Koniec

Ekhm... znowu krótko ^^' znowu żadnej fabuły ^^' Jak bardzo tragicznie jest? I... zostaw komentarz? ^^

2 komentarze:

  1. Dziękuję bardzo za ten paring :**
    Bardzo mi się podobało :) Nie spodziewałam się, że z Aoi'a zrobisz alkoholika, ale i tak pomysł mi się podobał xD A scena erotyczna...awwww boska! :3
    A jeśli chodzi o błędy to raczej takowych nie zauważyłam xD
    I nie gadaj, że tragiczne to jest, bo wcale nie jest. Piszesz świetnie i oby tak dalej x3 Jeszcze raz dziękuję i mam nadzieję, że z moim innym paringiem też napiszesz one shot'a :* <3

    -Byakuya

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie widziałam tej pary, więc jesteś osobą orżinal. :D Jak krótko, no? Jak tragicznie, kurde? To było zajebiste. Amen.

    OdpowiedzUsuń