sobota, 30 lipca 2011

Aoi & Uruha - "Life is a highway"



Aoi i ja staliśmy naprzeciwko siebie i patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Uwielbiałem patrzeć w te czarne tęczówki. Dreszcze przebiegały po moim kręgosłupie, gdy pochylał się w moją stronę by musnąć moje usta swoimi pełnymi, wilgotnymi wargami. Westchnąłem cicho. Jego oddech owiewał moją rozpaloną twarz. Rozpalony wzrok przesuwał się po moim ciele i błyszczał radośnie.
Wsunął dłonie pod moją koszulę i przesunął paznokciami po brzuchu. Odchyliłem głowę do tyłu wzdychając z radością. Pożądanie z każdą chwilą we mnie wzrastało. Odpinałem guziki jego koszuli jeden po drugim odsłaniając coraz bardziej jego umięśniony tors. Rozchylając materiał pochyliłem głowę by złożyć delikatny pocałunek w miejscu gdzie znajdowało się jego serce.
- Kocham cię, Kouyou  – wyszeptał chłopak i przywarł mocno do moich ust zsuwając z moich ramion koszulę. Objąłem go mocno z pasją odwzajemniając jego pocałunek. Nasze języki splotły się ze sobą w odwiecznym tańcu namiętności. Nasze oddechy stały się jednym wspólnym, serce biły równym rytmem. Starszy mężczyzna pchnął mnie mocno na ścianę i przyssał się do mojej szyi. Wpiłem się paznokciami w jego plecy wzdychając raz po raz, coraz szybciej. Czułem na sobie mokre usta Shiroyamy i nie pragnąłem niczego więcej jak tego by mnie wziął – tak od razu. Nie chciałem dłużej czekać.
- Spokój – syknął Aoi chwytając moje nadgarstki, gdy chciałem odpiąć jego spodnie. – Nie dotykaj – dodał i ugryzł mnie boleśnie w wargę. Jęknąłem, bo ból pomieszał się z przyjemnością.
- Yuu, proszę – błagałem cicho gdy mocno ściskając moje nadgarstki przygryzał skórę mojej szyi zostawiając na niej czerwone ślady.
- Szsz, chłopczyku – zaśmiał się Shiroyama mocno przyciskając mnie do ściany. Wsunąwszy udo między moje nogi zaczął wolno pocierać kolanem moje krocze. Zacisnąłem powieki i szczękę, żeby nie krzyczeć. Znęcał się nade mną, ale cholernie mi się to podobało. Szybko pozbył się reszty naszych ubrań i ponownie przywarł do mnie całując mnie mocno. Nasze wyprężone męskości ocierały się o siebie wywołując w nas dreszcze. Dyszałem w jego usta gdy podszczypywał moje sutki. Wsunął sobie jeden do ust i przygryzł zębami mocno ssąc. Jęczałem i poruszałem biodrami szukając upragnionego tarcia, ale to było dla mnie za mało. Potrzebowałem więcej. Dużo więcej. i to mógł dać mi tylko on.
- Och, Yuu… proszę… błagam! Już nie mogę! – przesunąłem paznokciami po plecach chłopaka, który wyprężył się i spojrzał w moje zamglone oczy. Gwałtownym ruchem odwrócił mnie do siebie plecami.
- Ręce nad głowę. I tak trzymaj – warknął do mojego ucha wywołując kolejną falę dreszczy. Wykonałem jego polecenie zagryzając do bólu dolną wargę na której czułem jeszcze jego słodkie pocałunki. Mężczyzna przesuwał dłońmi po moich bokach, torsie i plecach. Muskał uda omijając męskość i zaczął mocno masować moje pośladki. Pojękiwałem cicho wtulając policzek w ścianę. W pewnej chwili poczułem jak jego palec zagłębia się w moim wnętrzu, a po chwili drugi i trzeci. Zaczął mnie mocno rozciągać. Krzyknąłem, bo robił to mocno i strasznie mnie bolało, ale, cholera, kochałem to! Uwielbiałem każdy jego dotyk czy to delikatny jak powiew letniego wiatru czy to mocny jak zderzenie dwóch samochodów. Nie ważne co robił. Pozwalałem mu na wszystko. Musnął wargami mój kark i zachichotał opuszczając palcami moje wnętrze z moich ust wydarł się jęk zawodu. Po chwili poczułem na pośladkach męskość Aoia, który ocierał się o mnie. Zamruczałem głośno, gdy jego palce sunęły wzdłuż mojego członka. Drżałem i czułem kropelki potu na skroniach. Jeżeli jeszcze chwilę mnie tak podręczy to chyba umrę. Już czułem jak jego penis zanurza się we mnie i…
Pip, pip, pip…
- Co do kurwy…? – warknąłem wtulając twarz w poduszkę.
Pip, pip, pip…
- Aaa! – wydarłem się, gdy dotarło do mnie, że to był tylko sen. Tylko sen! Zdusiłem w sobie chęć wrzeszczenia niczym małe dziecko, gdy zabrało mu się smoczek. Chyba jeszcze do końca nie wytrzeźwiałem po wczorajszej imprezie…
- Wyłącz to ustrojstwo – wydyszał Aoi wychylając się z łazienki owinięty ręcznikiem hotelowym wokół bioder. Kropelki wody spływały po jego torsie wsiąkając w puchaty materiał. Włosy miał mokre i zaczesane do tyłu. – Hej, Uru, obudź się!
- Już, już – burczałem pod nosem wyłączając budzik. Zerknąłem na Aoia, który w dalszym ciągu stał w progu łazienki i wpatrywał się we mnie dziwnym wzrokiem.
- Emm… chyba masz problem – powiedział chrapliwie i zbliżył się do mojego łóżka na którym dalej leżałem. Spojrzałem na niego spanikowany.
- Ale, że… niby jaki problem? – wyszeptałem drżącym głosem i podążyłem za wzrokiem Aoia. O, nie! Wpatrywałem się w namiot, który otworzył się z mojej bielizny. Przełknąłem głośno ślinę.
- Teraz już wiem czemuś tak wzdychał przez sen – uśmiechnął się Aoi, a w jego uśmiechu było tyle seksu, że zadrżałem i spuściłem wzrok na podłogę. – Cóż… trzeba coś z tym zrobić, hm? – zamruczał siadając przy mnie na łóżku.
- A-ale… - położył palec na moich ustach uciszając mnie.
- Obiecuję, że to będzie dużo lepsze niż twój sen, skarbie – wyszeptał zmysłowo Yuu i przywarł wargami do moich ust zagłuszając wszelkie protesty. Zdecydowanie jestem jeszcze pijany.
Pip, pip, pip…
- To jest chyba jakiś żart – wymamrotałem i uniosłem powieki uderzając budzik, który spadł na podłogę rozsypując się na kilka części. – Szwajcarska precyzja. Nie ma co – burknąłem. Ten sen tak wyprowadził mnie z równowagi, że… nagły ruch po mojej lewej stronie przerwał mój tok myślenia. Co jest…? Zerknąłem tam i zamarłem. Obok mnie na pościeli leżał Aoi. Nagi Aoi! Nagi Aoi patrzący na mnie spod przymrużonych powiek uśmiechający się perwersyjnie. Oblizał usta i pochylił się w moją stronę. Wtedy też zdałem sobie sprawę, że ja również jestem nagi, a moje bokserki wisiały… na lampie. Jezu…
- Mam nadzieję, że byłem lepszy niż w twoim śnie – wymamrotał Aoi cmokając mnie w usta. – Idę wziąć prysznic, bo cały się kleję od… - urwał znacząco unosząc brwi i z chichotem zniknął w łazience. Wow… Już nigdy więcej się nie upiję!

4 komentarze:

  1. *_______________*
    kocham Cię wiesz? trzymać tak w napięciu, toć to skandal! już chciałam pojęczeć z uru na ten przeklęty budzik! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. to już koniec?!
    notka zawalista i... trzymająca w napięciu? no coś w tym jest...
    biedny Uru... Hahaha

    OdpowiedzUsuń
  3. To było takie kawaiiściaste i podniecające. <3 A te sceny, ahh. Potrafisz trzymać w napięciu. Ja myślałam na początku, że to naprawdę, a to sen. Miałam ochotę zabić ten budzik, ale na szczęście okazało się, że w rzeczywistości Aoi go przeleciał. Dwa ostatnie wersy były takie piękne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Boskie. Lepszego słowa nie znam, na prawdę mnie tym zaciekawiłaś. Życzę jak najwiecej weny, bo pisanie wychodzi Ci świetnie.

    OdpowiedzUsuń