środa, 15 sierpnia 2012

Wina: Kai x Reita (the GazettE & the GazettE) cz. II

Oto druga część 'Winy' pisana na dwie raty - pierwszą ratę napisałam w domu, a drugą w pracy xD Jestem całkiem zadowolona z tego co napisałam aczkolwiek powstał niewielki problem... mianowicie w ilu częściach uda mi się to zamknąć.Nie chcę jakiejś telenoweli pisać, więc wyraźcie swoje zdanie w komentarzach - to dla mnie ważne, w końcu nie piszę wyłącznie dla siebie skoro wstawiam to na blog ;)
Ach i jak cudownie statystki mi urosły tylko dlatego, że napisałam o Gazetto. Trochę to irytujące, wiecie? -.-
Dobra, już nie marudzę tylko zapraszam do czytania ^^

II

Punkt widzenia Kaia

Powiedz mi co cię dręczy…
Jęknąłem kilkakrotnie przewracając się z brzucha na plecy i westchnąłem ciężko starając się nie myśleć o tępym bólu głowy, który mnie obudził. W ustach miałem niezbyt przyjemny posmak i z wolna docierały do mnie zdarzenia wczorajszego dnia. Nie miałem siły podnieść się z łóżka… zaraz, zaraz. Łóżka? A jak ja się na nim znalazłem? Ostatnie co pamiętam to jak upijałem się rozżalony, a potem… właśnie, co było potem?
Ty mnie dręczysz…
- O ja pierdolę.
Gwałtownie podniosłem się do siadu ignorując zawroty głowy. Wspomnienia zaczęły falą zalewać mój mózg, a moje oczy z sekundy na sekundę robiły się coraz większe i coraz wilgotniejsze. Co ja najlepszego zrobiłem?
Przetarłem dłonią czoło czując łzy spływające po moich policzkach, kiedy dotarło do mnie jaką głupotę zrobiłem. Reita na pewno teraz mnie nienawidzi mimo, że wczoraj mi pomógł. Zapewne żal mu się mnie zrobiło i ze względu na naszą przyjaźń postanowił mnie nie zostawiać na pastwę losu zarzyganego w łazience.
Zebrałem się w sobie i z ledwością dotarłem pod prysznic, zimna woda zmyła ze mnie ostatnie oznaki snu, a letnia przyjemnie rozgrzała moje ciało odpędzając mdłości. Nie zwracałem uwagi na upierdliwie dzwoniący telefon, domyślałem się, że jest późno i pewnie próba powinna się już dawno zacząć, ale miałem to najzwyczajniej w świecie w dupie. Nie miałem siły oglądać Akiry, ba, ja wstydziłem się go zobaczyć po tym jak się zbłaźniłem.
Siedząc w kuchni nad kubkiem gorącej herbaty jaśminowej zastanawiałem się co teraz mam zrobić. Nie mogłem tak po prostu zapomnieć o tym co się wydarzyło, a Suzuki na pewno będzie chciał wyjaśnień, przeprosin…
Nawet nie zwróciłem uwagi na to, że Rei posprzątał bałagan w salonie i w mieszkaniu nie ma nieprzyjemnego zapachu alkoholu nie wliczając w to mojego oddechu, który nawet po umyciu zębów  był strasznie nieprzyjemny.
Dzwonek do drzwi wyrwał mnie z rozmyślań powodując wkurwiające odrętwienie mojej głowy. Nie miałem najmniejszej ochoty i zamiaru otwierać, nie obchodziło mnie kto stoi za drzwiami. Zapewne któryś z chłopaków, ewentualnie menadżer – trudno, pocałują klamkę. Ale kiedy chrzęst klucza przekręcanego w zamku dotarł do moich uszu leniwie podniosłem głowę spoglądając w kierunku korytarza. Komu dawałem klucze do mieszkania? Nawet moja mama nie posiadała kompletu kluczy, a ja nie przypominam sobie bym kiedykolwiek, komukolwiek dawał choćby na chwilę…
- Yutaka! – wrzasnął piskliwie Uruha wbiegając do mieszkania, a ja jęknąłem cicho z bólu wywołanego piskiem. – Co ty…
- Nie drzyj się, skarbie – zwrócił mu uwagę Aoi wchodząc zaraz za nim. No nie, może jeszcze cały zespół się tu stawił?! Ale na szczęście tylko gitarzyści mnie nawiedzili, chyba nie zniósłbym gdyby pojawił się tutaj Ruki albo co najgorsze Reita…
- Co ty robisz? – spytał spokojnie Yuu patrząc na mnie zmrużonymi oczami, a Kouyou usiadł na krześle obok mnie zaglądając do kubka z ciekawością, co najmniej tak jakbym miał tam mieć jakąś niespodziankę, która wyskoczy strasząc przy tym gitarzystę.
- Piję herbatę – mruknąłem rzecz oczywistą choć doskonale sobie zdawałem sprawę o co pyta mężczyzna. Aoi uśmiechnął się kpiąco opierając dłonie na blacie stołu i pochylił się w moim kierunku.
- Dlaczego nie pojawiłeś się na próbie? – zmienił pytanie unosząc brew, a jego wzrok mówił, że on doskonale wie dlaczego się nie zjawiłem.
- Mam kaca – burknąłem upijając łyk herbaty. Prawie znokautowałem przy tym Takashimę, ale mało mnie to obchodziło. Trzeba było nie wsadzać nosa w mój kubek!
- Ty? Kaca? – Uruha zaskoczony spojrzał na mnie. – A od kiedy ty pijesz? I to tak, żeby mieć kaca? I czemu nas nie zaprosiłeś na popijawę?! – wyrzucał z siebie niczym rozzłoszczone dziecko, a Shiroyama przewrócił oczami na dziecinne zachowanie swojego kochanka.
- Nie wasz interes, cholera – ze złością wylałem resztkę napoju do zlewu i odstawiłem z hukiem kubek na blat kuchenny.
- Nasz, bo jesteś naszym przyjacielem – odezwał się poważnie Aoi zaglądając do lodówki, a po chwili wyjął z niej karton mleka i upił z pudełka. Nie skomentowałem, ale cholernie mnie tym wkurzył, doskonale zdawał sobie sprawę jak nie toleruję takiego zachowania. Uru, o dziwo, nie odzywał się, jedynie spoglądał na mnie zaniepokojony. Miałem ochotę wywalić ich z mieszkania, ale nie wypadało tego zrobić zwłaszcza, że się o mnie martwili.
- Chłopaki… nie jestem w najlepszej formie, więc… - spojrzałem na nich znacząco po czym skierowałem wzrok w kierunku korytarza.
- Kai…
- Proszę. I przekażcie chłopakom, że jutro próba normalnie się odbędzie – mruknąłem wstając i licząc na to, że nie wyjadą z żadnym tekstem typu „ty jesteś liderem to ty ich poinformuj”, a raczej, że Uru z czymś takim nie wyskoczy, bo Aoi był człowiekiem opanowanym, spokojnym, zawsze wiedzącym co powiedzieć i jak się zachować. Podszedłem do okna i wbiłem wzrok w pochmurne niebo, które zwiastowało nadejście deszczu – idealna pogoda odzwierciedlająca moje samopoczucie. Nie minęło parę chwil, a usłyszałem ciche kliknięcie zamka w drzwiach, zostałem sam na sam ze swoimi myślami. Nie chciałem już myśleć o Reicie, o moim uczuciu do niego, o tej całej głupiej sytuacji z wczoraj… Ale nie mogłem przestać, po prostu nie mogłem.
Kolejny dzień nadszedł błyskawicznie i gdy rano zadzwonił budzik miałem ochotę zakopać się w kołdrze, przycisnąć poduszkę do twarzy i udawać, że nie istnieje jednak po krótkiej chwili wyłączyłem brzdękające ustrojstwo i potuptałem do łazienki. Ogarnąłem się szybko, zdążyłem wypić mocną kawę i pojechałem do studia. Parkując pod wytwórnią mój żołądek był tak mocno ściśnięty, że ledwo wysiadłem z samochodu i dałem radę dojść do Sali w której odbywały się nasze próby. Byli już wszyscy i gdy tylko wszedłem ze wzrokiem wbitym w podłogę rozmowy umilkły.
- Cześć – rzuciłem tylko i skierowałem się w stronę perkusji i gdy tylko zasiadłem za nią zerknąłem spod nie ogarniętych włosów wpadających mi do oczu na Rukiego. Chłopak siedział na kanapie i wyglądał jak siedem nieszczęść – blada cera, rozbiegany wzrok, ciemne cienie pod oczami, drżące dłonie i zapuchnięte od płaczu oczy. Mój wzrok mimowolnie podążył do Reity i gdy napotkałem jego ciemne spojrzenie gwałtownie spuściłem głowę.
Próba była istnym koszmarem. Aoi i Uruha jako jedyni grali bez pomyłek i z zaangażowaniem, Rukiemu łamał się głos, wchodził za późno lub wcale, Reita był w zupełnie innym świecie, a ja nie miałem siły na utrzymanie pałeczek w dłoniach. Po godzinie naszych zmagań postanowiłem zakończyć próbę, nie miała ona sensu, byliśmy w kiepskiej formie. Zastanawiał mnie fakt dlaczego Ruki jest taki przybity i trzyma się z daleko od Rei’a… przecież jeszcze wczoraj nie mógł się od niego odkleić śliniąc jego cudowne usta, a teraz…
- Koniec na dzisiaj – poinformowałem zespół, każdy z nas odetchnął cicho. Ruki od razu skierował się do wyjścia i z cichym trzaskiem zamknął za sobą drzwi. Uruha patrzył to na mnie to na Reitę, a Aoi jedynie kiwał głową ciągnąc za sobą swojego chłopaka. Modliłem się w duchu, żeby Reita wyszedł z nimi albo chociaż zaraz za nimi. Nie chciałem być z nim sam w pomieszczeniu, nie chciałem wyjaśnień, nie chciałem rozmowy, nie chciałem już niczego od niego mimo, że kochałem go całym sercem. Niestety, Reita najwidoczniej miał inne plany, bo usłyszałem jego ciche kroki, a po chwili stanął przede mną i moją perkusją. Zignorowałem jego osobę, co naprawdę trudno było mi zrobić, bo niczego tak nie pragnąłem jak patrzenia na niego i chłonięcia jego cudownego widoku. Zastanawiałem się jak zmusić go do opuszczenia pomieszczenia bez zbędnych problemów, ale w mojej głowie była totalna pustka i nie mogłem kompletnie nic wymyślić, zapewne była to wina mojej popijawy sprzed wczoraj, która jeszcze dawała o sobie znać. Pospiesznie ubrałem kurtkę omijając wzrokiem blondyna i wyszedłem zza perkusji z drugiej strony jednak nie spodziewałem się, że Akira zastąpi mi drogę. Chwycił mnie gwałtownie za ramię, zamknąłem oczy przygotowując się na mocny cios w szczękę, ale zupełnie nic się nie wydarzyło. Wypuściłem gwałtownie powietrze z płuc i uchyliłem powieki czując jak szybko bije mi serce w piersi, jakby chciało stamtąd uciec.
- Musimy porozmawiać – odezwał się niskim głosem, a mnie aż ciarki przebiegły po plecach. No jasna cholera, nie mów do mnie takim tonem, jeśli za chwilę mój świat do końca legnie w gruzach!
- Nie mamy o czym – wymamrotałem niewyraźnie starając się odsunąć od Suzukiego – jego ciepła, jego ciała, jego zapachu to wszystko sprawiało, że wariowałem do reszty i nie mogłem skupić myśli.
- Mamy – odparł twardo mocniej ściskając moje ramię, byłem pewien, że będę miał siniaki, ale mało mnie to obchodziło w tym momencie. Mógłbym dać się zabić byleby tylko mnie dotykał. – Kai… to co wydarzyło się u ciebie to... zaskoczyłeś mnie, wiesz? Nie spodziewałem się po tobie… chciałbym, żebyś wiedział, że…
- Nie, Akira, nie – warknęłam i spojrzałem mu zrozpaczonym wzrokiem w oczy. – Zbłaźniłem się, zhańbiłem cię dotykając swoimi pedalskimi ustami to teraz po prostu daj mi w pysk i zakończmy całą tę sytuację. – odwróciłem wzrok i zacisnąłem powieki czekając na ostre słowa, mocny cios i koniec moich marzeń.
Jestem tchórzem.
Jestem idiotą.
Sekundy dłużyły mi się niemiłosiernie czekając na cokolwiek ze strony Akiry, ale nic się nie wydarzyło. Drgnąłem gwałtownie czując usta basisty na swoim policzku delikatnie muskające moją skórę, a moje serce ścisnęło się mocno. Cholera, co się dzieje? Gdzie wrzaski, obelgi i pięści?!
- A-akira? – szepnąłem prawie niesłyszalnie nie ruszając się nawet o milimetr, a chłopak puścił moje ramię i objął mnie mocno ramionami tuląc do swojego umięśnionego torsu. Odruchowo wtuliłem się w niego zewsząd otoczony jego upajającym zapachem. Nie wiedziałem co się dzieje, to były ostatnie chwile przyjemności, a potem mnie zamorduje za to co zrobiłem?
- Yutaka, głupolku… - wymruczał Aki wtulając nos w moje włosy, a ja zamarłem w bezruchu. – Nie mam zamiaru cię bić, mordować, wyzywać ani niczego kończyć. Chcę to zacząć – dodał cicho dalej mnie tuląc, a w moich oczach zakręciły się łzy. Naprawdę? Naprawdę słyszę to co słyszę?
- N-nie r-rozumiem… - miałem kompletny mętlik w głowie, a zapach Reity wcale mi niczego nie ułatwiał.
- Wiem, że nie rozumiesz – odpowiedział Rei odsuwając mnie od siebie delikatnie po czym zanim zacząłem mieć kolejne głupie myśli, ujął w dłonie moją twarz i kciukami gładząc moje policzki pochylił się nade mną i musnął moje wargi w delikatnej pieszczocie. Jęknąłem cichutko nie zdając sobie nawet z tego sprawy, a Akira nie przestawał mnie całować. Drżałem w jego ramionach nie ogarniając kompletnie tego co się dzieje, tego co wyprawia Suzuki, ale nie chciałem wiedzieć, chciałem korzystać póki mogłem. Na trzeźwo.
Reita zsunął jedną dłoń na moją szyję łagodnie ją obejmując swoją lekko szorstką dłonią, a drugą położył na moim biodrze przysuwając mnie mocno do siebie aż nasze miednice naparły na siebie, a z naszych ust wydarły się cichutkie jęki. Zarzuciłem ramiona na szyję Akiry, rozchyliłem zapraszająco wargi i nie musiałem długo czekać by jego słodki język wsunął się do środka.
Myślałem, że zwariuje od nadmiaru wrażeń, ale nic takiego się nie stało, a Reita całował mnie coraz gwałtowniej, namiętniej i brutalniej aż w moich spodniach zaczęło się robić ciasno. Ale nie tylko w moich – w spodniach Rei’a również. Gdy blondyn zaczął poruszać biodrami by ocierać się o mnie bezwstydnie jęczałem w jego usta odpowiadając na ruchy i nie marząc o niczym innym jak tylko oddaniu mu się.
- Kai… - wydyszał basista w moje opuchnięte usta liżąc je językiem, westchnąłem głęboko uchylając powieki i napotykając ciemne spojrzenie Akiry. Tym razem nie uciekłem przed jego spojrzeniem.
- C-co? – wyjąkałem niezdolny do ułożenia jakiegoś sensownego zdania i wypowiedzenia go na głos. Suzuki spoważniał wpatrując się we mnie uporczywie, a ja zamarłem bojąc się nawet pomyśleć co się teraz wydarzy, a już po chwili mój oddech gwałtownie przyspieszył.
- Chcę… - zaczął spoglądając to na moje oczy to na usta, a po chwili wahania dokończył: - Chcę się z tobą pieprzyć – wychrypiał nisko wpijając się w moje usta, a ja gdybym mógł to bym krzyknął z wrażenia. Odwzajemniłem jego pocałunek z równą pasją pozwalając jego językowi na penetrację moich ust. Nie ważne było to, że powiedział ‘pieprzył’ a nie ‘kochał’, najważniejsze było to, że chciał. Chwilę później znaleźliśmy się na kanapie, która stała pod ścianą – ja plecami na niej, a Akira na mnie całujący moją szyję, wsuwający dłonie pod koszulkę i biodrami napierający na mnie z całej siły. Jęczałem cicho zachwycony jego pieszczotami, które po chwili przeniosły się na moją klatkę piersiową. Co się stało z moją koszulką i resztą ubrań… nie byłem w stanie powiedzieć gdyż z ledwością kontaktowałem, a sprawa mojego ubioru była najmniej ważna w tej chwili. Reita spojrzał w moje oczy gdy je na chwilę otworzyłem czując gorący oddech na nagim, sterczącym penisie.
Zagryzłem wargę prawie do krwi i uśmiechnąłem się zmysłowo szepcząc to o czym zawsze marzyłem:
- Weź go do ust.
Akira prychnął pod nosem i pochłonął członek aż do samego końca, a ja zakrztusiłem się śliną na to uczucie i ten widok – on między moimi nogami z moim fiutem w swoich ustach. Poruszył delikatnie głową jakby na próbę, a ja odpływałem powoli acz sukcesywnie czując tą gorącą wilgoć wokół swojego członka. Lizał, ssał i bardzo delikatnie podgryzał dłońmi gładząc moje uda aż jedną dłonią zawędrował na pośladki wsuwając palce pomiędzy nie. Uniosłem lekko biodra pragnąc poczuć go w sobie i krzyknąłem czując dwa palce w sobie. Trochę zapiekło z powodu braku nawilżenia, ale gdy tylko odnalazł moją prostatę zawyłem z rozkoszy. Rei zaczął mocniej ssać mojego fiuta poruszając gwałtownie palcami masując prostatę i doszedłem z głośnym krzykiem. Byłem tak podniecony, że nawet nie zauważyłem kiedy drzwi od Sali otworzyły się ponownie, a w nich stał zapłakany wokalista… wraz z naszym menadżerem.

_______________________________________________________________________

Ach ta końcówka xD Nie mogłam się powstrzymać ^^" 
Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednią notką - mój wen i ja bardzo się ucieszyliśmy ;D 
Zastanawiam się nad zmianą kolorystyki i bannera na blogu - wolicie jasne barwy, po środku czy ciemne tak jak jest w tej chwili? Każda opinia będzie wzięta pod uwagę ;)
Sześć komentarzy zapewni Wam kolejną notkę, ale tak jak już wspominałam wcześniej nie wiem kiedy się pojawi, bo ostatnio mam malutko czasu na pisanie -.- Praca zajmuje mi cały dzień i jak wracam to nic mi się nie chce, ale jak mam wolne chwile to będę pisać w ciągu dnia. Dodatkowe trzy kilogramy do pracy muszę zabierać - przecież na służbowym nie będę pisać, a poza tym tam jest taka przedpotopowa klawiatura na której już nie umiem szybko pisać xD 
Och zapomniałabym... jeśli macie jakiś paring, który chciałybyście tutaj zobaczyć napiszcie w komentarzu - nic nie obiecuje, bo mam wiele paringów do napisania, ale lubię robić niespodzianki ^^ Na wszystkie propozycje odpowiem pod kolejną notką, co by przed nie zanudzać, wiem jak tego nie lubicie xD
Pozdrawiam cieplutko wszystkie komentatorki :D No dobra, podglądaczy też xD


7 komentarzy:

  1. To było świetne. A ta scena, ahh, cudna (tylko narobiłaś mi ochoty na więcej, mogła być dłuższa xD). Szkoda mi Ruki'ego. Ciekawa jestem, jak to się dalej potoczy. Życzę mnóstwo weny. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rety... w takim momencie? Właśnie siedzę z ręcznikiem i suszę głowę i kiedy czytałam tę końcówkę to aż się schowałam w tym ręczniku kiedy sobie tę scenę wyobraziłam >///<. Jeśli chodzi o te zamówienia to ja bym miał wielką prośbę żebyś skończyła tego ficka o Alice Nine bo bardzo mi się spodobał i chciałabym wiedzieć jak się skończy^^. Osobiście bardziej przepadam za ciemniejszymi blogami bo wtedy wydają się takie mroczne^^ Życzę weny^^

    OdpowiedzUsuń
  3. eh... lepszego momentu nie mogłaś wybrać? teraz będę żyła w niewiedzy... Jakbyś mogła to napisz jakiegoś ficka o Alice Nine. Życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! To było cudowne <3 Szkoda, że w takim momencie skończyłaś, jestem bardzo ciekawa jak to się skończy :) Dużo weny życzę i dużo komentarzy <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ej kurde krótka scena seksu ;__;. Mmm... Poprzednia część mi się bardziej podobała, ale mimo to czekam na resztę. Biedny Rukusek... Co do wystroju bloga, to wolę jaśniejsze, wydaje mi się, że łatwiej się czyta i nie męczy oczu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja to mam fart, bo mój komentarz zapewnia kolejną notkę:D [swoją drogą już nie mogę się doczekać;)] i z racji tego że jestem tą szczęściarą mam taką wielką prośbę o paring Kyo x Kaoru, bo na równi z Reita x Kai to moi ulubieńcy, nie muszę więc chyba mówić jak bardzo podobała mi się powyższa notka;D /co do kolorystyki również popieram ciemniejsze tonacje, ale żeby każdy był zadowolony możesz rozważyć coś po środku:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach ten Reita... wcale się nie dziwię, że Kai nie mógł mu się oprzeć... xD
    Bardzo polubiłam ostatnio ten paring.
    Jeśli chodzi o wygląd bloga, to jest bardzo ładny, tylko może weź jaśniejszą czcionkę, żeby było lepiej widać. ;)
    gazetto-yaoi-stories.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń