sobota, 9 czerwca 2012

I don't know: Taemin x Kouki (SHINee & D=OUT)

Na początek:
W ciągu najbliższych kilku dni zablokuję cichych obserwatorów. Wasza strata drodzy obserwatorzy.

Huh... to nie jest puchaty fick obiecany Byaku, ale w końcu się pojawi ^^'
Tymczasem jest to coś co powstało wczoraj w nocy między wpół do pierwszej, a trzecią (więc może zawierać jakieś bezsensowności chociaż starałam się wszystko naprostować xD) i jest wyrazem mojej frustracji i niezadowolenia. A to wszystko przez mamę Byaku, która zmieniła przedwczoraj zdanie i nie pozwoliła jej do mnie przyjechać -.- Kochajmy nasze mamy!
Para znowu mieszana, ale co ja za to mogę, że ten szczeniak tak zawrócił mi w głowie?
Fick krótki, dołujący i porąbany krótko mówiąc.
Enjoy ;)

 
- Kochasz mnie? – cichy szept przedarł się przez mrok panujący w sypialni.
- Kocham – odparł drugi głos również szeptem, a właściciel głosu złożył delikatny pocałunek na czole swojego ukochanego.
- To dlaczego… dlaczego to robisz? – spytał łamiącym się głosem pierwszy głos przyciskając mocno do mężczyzny. Cisza jaka zapanowała nie wróżyła niczego dobrego i serce czternastolatka zabiło szybciej z nerwów.
 - Nie wiem – padła sucha odpowiedź, a ramiona mocniej się zacisnęły wokół drobnego ciała. – Ale cię kocham.
Znów zapadła chwila ciszy, Taemin analizował słowa ukochanego, a w jego oczach wolno zbierały się łzy.
- Nie chcę, żebyś mnie zostawiał – szepnął wtulając twarz w szyję blondyna, a jego ciałem wstrząsnął szloch, który wyrwał się spomiędzy ust, które Kouki tak kochał.
- Nie mam innego wyjścia, Minnie – wychrypiał z trudem starszy mężczyzna czując się tak jakby ktoś zaczął go dusić.
- Masz. Możesz zostać ze mną – wydusił płaczliwie Lee. – Zostań.
- Nie mogę! Jesteś dzieckiem, jeśli ktokolwiek by… - urwał gwałtownie odsuwając się od chłopaka. – Nie mogę. Naprawdę chcesz, żeby nasza ostatnia wspólna noc minęła na sprzeczkach i bezsensownym gadaniu? Nie możemy jak zwykle… poleżeć i cieszyć się swoją bliskością? Min? Nie możemy?
Taemin zacisnął zęby powstrzymując się od przeraźliwego płaczu, jaki chciał się z niego wydobyć, a łzy spływały po jego policzkach od dłuższej chwili. Chwycił za dłoń Koukiego i ścisnął ją, a po chwili znalazł się w objęciach swojego ukochanego, który ściskał go mocno zapamiętując każdy najmniejszy szczegół – zapach i ciepło Taemina, dźwięk jego rwącego się oddechu, głośno bijące serce, miękkość włosów. Kochał go i nawet rozum wrzeszczący, że Min jest jeszcze dzieckiem, tego nie zmieniał. Po prostu go kochał.
Przytulił mocno do siebie drżące ciało i zaczął nucić ulubioną piosenkę Taemina, która utuliła go do snu.
Ranek nastał szybciej niż oboje sobie tego życzyli. Droga na lotnisko trwała wyjątkowo krótko i nim się obejrzeli byli na miejscu stojąc naprzeciwko siebie wpatrzeni w swoje oczy.
- Kochasz mnie? – Taemin starał się jak mógł by nie rozpłakać się na środku terminala.
- Kocham, Minnie. Na zawsze.
Nie mogąc się powstrzymać Min mocno wtulił się w blondyna prawie wbijając mu palce między żebra. Jego serce krwawiło, oczy piekły od powstrzymywanych łez.
- Muszę już iść – szepnął Kouki spoglądając prosto w ciemne oczy Lee, który skinął głową. Dolna warga drżała mu niekontrolowanie tak samo jak broda, oczy szkliły się niebezpiecznie i Kouki wiedział, że musi odejść teraz w tej chwili, bo za chwilę nie będzie w stanie tego zrobić.
- Kocham cię, Minnie – powtórzył wyciskając na jego czole czuły pocałunek, odwrócił się gwałtownie i podążył w kierunku odprawy drżąc z bólu psychicznego, jaki sam sobie zadał.
Taemin zacisnął dłonie w pięści a z zewnętrznych kącików jego oczu spłynęły krystalicznie czyste łzy, a z gardła wydobył się szloch. Patrzył na oddalającą się sylwetkę blondyna ze ściśniętym gardłem nie mogąc się ruszyć. Ludzie śpieszący się gdzieś szturchali jego drobne ciało nie zwracając na niego najmniejszej uwagi. Łzy wolno torowały sobie drogę po bladych policzkach, nozdrza drżały, a usta rozchyliły się łapiąc gwałtownie powietrze.
Min patrzył tak długo dopóki nie zniknął mu z oczu i… życia.

Pięć lat później.

Siedział na podłodze w salonie i spoglądał na jedyne zdjęcie swoje i Koukiego, jakie mieli razem zrobione. Minęło pięć długich lat podczas których Min zmienił się nie do poznania. Nie był już tym samym szczeniaczkiem zapatrzonym w blondyna chociaż nadal go kochał mimo biegu lat. Teraz był zamknięty w sobie, strachliwy, często nieobecny myślami. Zastanawiał się jakby to było gdyby Kouki go nie zostawił, gdyby odważył się zostać i być przy nim. Za każdym razem ganił się w myślach za takie rozważania, to nie było już ważne, blondyn usunął go ze swojego życia, bowiem nie odezwał się od chwili pożegnania na lotnisku ani razu. Nawet żadnego krótkiego listu nie napisał, że u niego wszystko w porządku. Nic, zero, nada.
Cichy dźwięk otwieranych drzwi wyrwał go z ponurych myśli. Schował zdjęcie do albumu i odstawił na półkę nim ktokolwiek zauważył.
- Wszystko w porządku, Taemin? – usłyszał w przedpokoju głos swojego przyjaciela, który po chwili pojawił się tuż obok niego kładąc dłoń na ramieniu młodszego chłopaka. Min wpatrywał się tępo przed siebie po czym przeniósł wzrok na Minho.
- Nie wiem… powinno być, ale… nie wiem – wzruszył ramionami odsuwając się od chłopaka, usiadł na kanapie i ukrył twarz w dłoniach z cichym westchnieniem. – Nic już nie wiem.
- Lee… to nie ma sensu. Musisz coś zrobić z tymi wspomnieniami. Zamknąć ten rozdział w swoim życiu i żyć bez tej chorej miłości.
- To nie jest takie proste, Minho – odparł cicho Min. – Mimo wszystko… nadal go kocham i nic tego nie zmieni. – nie oglądając się za siebie poszedł do swojej sypialni i zamknął za sobą cicho drzwi. Nienawidził tych chwil słabości kiedy Kouki zajmował wszystkie jego myśli. Miał dość rozmyślań na jego temat i chciał się uwolnić od tych gorszych dni, nie było to jednak tak proste jakby tego chciał. Potrafił tygodniami nie myśleć o blondynie, a później nagle jak grom z jasnego nieba spadała na niego świadomość tego, że został porzucony jak pies.
Następne dni były katorgą dla niego samego, jak i dla przyjaciół z zespołu. Wszyscy patrzyli na najmłodszego, jak męczy się sam ze sobą i ten stan nie zmieniał się ani o jotę, co zaczynało martwić wiele osób.
- Dosyć! – krzyknął Minho widząc jak Taemin toczy po Sali nieobecnym wzrokiem. – Taemin!
Chłopak schylił pokornie głowę nic nie mówiąc. Onew wymienił spojrzenia z resztą chłopaków i zarządził koniec ćwiczeń. Min niczym cień zebrał swoje rzeczy i opuścił salę, a pozostali chłopacy intensywnie myśleli, jak pomóc męczącemu się chłopakowi.
- Trzeba coś zrobić, bo on się w końcu wykończy. Niedługo facet, który go porzucił będzie ze swoim zespołem grał koncert w tej hali w której ostatnio graliśmy. Myślę, że powinniśmy zabrać Mina i skonfrontować ich ze sobą. Poproszę menagera o pomoc – powiedział cicho Onew spoglądając po reszcie. Skinęli głowami mając nadzieję, że to zakończy mękę Lee.
W dzień koncertu chłopcy zabrali Taemina do hali koncertowej w której miał odbyć się koncert, ale gdy chłopak zorientował się po co tam idą zaczął się z całych sił zapierać, a w każdym wypowiadanym przez niego słowie przebijał się ból pomieszany z rozpaczą.
- Nie odezwał się do mnie więc na pewno nie chce mnie już znać – mamrotał pod nosem starając się cofnąć do wyjścia. – Nie chcę tu być – wyszeptał płaczliwie szukając ratunku w oczach przyjaciół, ale oni byli twardo zdecydowani na to co postanowili zrobić. albo teraz albo nigdy. – Błagam… chcę do domu – prawie zapiszczał Min, a w jego oczach zalśniły łzy. – Proszę…
- Minnie? – usłyszał za sobą ten charakterystyczny głos, który śnił mu się po nocach przez ostatnie kilka lat. Zacisnął powieki spod których wydobyły się łzy moczące jego policzki, dłonie wcisnął w kieszenie bluzy.
- Nienawidzę was – wyszeptał i siłą przedostał się między ludźmi biegnąc do wyjścia z hali. Gorzkie łzy spływały po policzkach, serce waliło dziko w klatce piersiowej, a nogi niosły go do przodu. Mocne szarpnięcie za ramię gwałtownie go zatrzymało i nim się obejrzał znalazł się w jakimś ciemnym korytarzu oświetlanym jedynie przez wiszącą tuż przy suficie starą żarówkę.
- Minnie, Minnie, Minnie – powtarzał Kouki tuląc do siebie roztrzęsionego chłopaka. Taemin wybuchnął głośnym płaczem uderzając pięściami w klatkę piersiową Koukiego, a z jego ust wydobywał się jedynie szloch. – Już dobrze, Minnie, już dobrze – szepnął blondyn całując czoło Mina. – Jestem przy tobie.
- Dlaczego? – wydusił z siebie dziewiętnastolatek spoglądając załzawionymi oczami w oczy Koukiego. – Ani słowa… przez całe pięć lat… dlaczego?!
- Bałem się – wyszeptał blondyn odwracając na chwilę wzrok po czym ponownie spojrzał w ciemne oczy chłopaka. – Nie wiem czego. Nie wiem…
Taemin płakał coraz ciszej wtulając się mocno w ukochanego i poczuł spływający na niego spokój.
- Kocham cię, Minnie…

Dziesięć lat później.

- Kochasz mnie? – wyszeptał niepewnie cichy głosik a ciało wtulało się w mocno w ciało kochanka.
- Kocham – padła prosta odpowiedź, a czuły pocałunek wylądował na ustach młodszego z mężczyzn.
- I już nigdy mnie nie opuścisz? – Taemin mocno obejmował ukochanego w pasie, jak co noc przez ostatnie dziesięć lat. Dziesięć bardzo długich, czułych lat które były najcudowniejszymi latami w życiu ich obu.
- Nigdy – po raz kolejny padła szybka odpowiedź a pocałunek był gwałtowny i zaborczy, wymuszający uległość. Język blondyna rozchylił pełne wargi Taemina i wślizgnął się do środka pieszcząc wnętrze ust, sycąc się słodyczą kochanka, który odpowiadał na pocałunki z równym zapałem co Kouki.
- Chciałbym być z tobą zawsze – Min wtulił twarz w szyję blondyna gdy się od siebie oderwali i westchnął cicho. – Nie chcę się nigdy więcej z tobą rozstawać.
- Wiem, Minnie, wiem – odparł cicho Kouki . – Ja z tobą też.
- Ale kochasz mnie? – niepewność Taemina powinna złościć blondyna zwłaszcza, że byli już ze sobą dziesięć lat, ale Kouki nie potrafił złościć się na swojego ukochanego.
- Kocham i nigdy nie przestanę.
- Kouki?
- Kocham.

~ ~ ~  ~ ~ ~  ~ ~ ~  ~ ~ ~  ~ ~ ~  ~ ~ ~  ~ ~ ~ 

Następna notka pojawi się jeśli pod tą znajdą się trzy komentarze ;)
Taki malutki szantażyk - statystki bloga mnie po prostu przerażają - gdzie są komentarze osób wchodzących na blog?!
No... i czy ja już mówiłam, że z tym fickiem jest coś nie tak? Nie? To teraz to mówię. Ledwo się kupy trzyma -.-

7 komentarzy:

  1. *PISZCZY* To było genialne, mimo że szybko się czytało! Tylko nie mogę się z Tobą zgodzić, nie jest porąbany. Przyznam, że na początku miałam małe szklanki w oczach. Ich rozstanie było takie smutne, ale nie dziwiłam się Kouki'emu - Taemin był dzieckiem. Szczęście, że po latach się spotkali, a, i dobrze, że zakończenie szczęśliwe, bo nie przebolałabym tego. XD To był chyba twój najlepszy fick - takie jest moje zdanie. *O* ~ Co do Twojej decyzji, to wcale Ci się nie dziwię. Ludzie są za bardzo leniwi, by na spokojnie przeczytać i zostawić komentarz. Nie wiedzą, że one motywują do pisania - ich strata, jeśli nie chcą komentować tak świetnego bloga, jakim jest Twój. Ja w każdym razie będę na bierząco komentowała Twoje notki, życzę Ci mnóstwo weny, czekam na następny ficzek. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma puchatego ficku *płacze* Ale fajnie, że dodałaś inny fick xD Nie wiem, czemu marudziłaś, jest naprawdę świetny <3 Czytając go miałam ochotę się rozpłakać, a Ty mówiłaś, że do takiego stanu mnie ten fick nie doprowadzi, a jednak :) Nie spodziewałam się, że partnerem Mina, będzie Kouki O.O Cóż nawet fajny paring z nic jest xD Cudo nad cudami <3 Czekam z niecierpliwością na puchatka <3 Życzę dużo weny :*
    Ps Następnym razem ucieknę z domu, żeby do Ciebie przyjechać <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne, cudowne i jeszcze raz - cudowne! Z resztą tak samo, jak wszystkie pozostałe opowiadanka na tym blogu. Dzisiaj go odkryłam i muszę powiedziec, że na pewno zostanę na nim dłużej :D Podoba mi się sparowanie Taemina z muzykami j-rockowymi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow. Jesteś chyba pierwszą osobą która łączy kpop z jrock'iem. Dzisiaj znalazłamtwój blog a już przeczytałam wszystkie twoje shot'y. Na pewno będę tu często zaglądała. Mam nadzieję że dokończysz tamto opowiadanie o Alice Nine bo bardzo mi się ono spodobało. Pisz dalej bo robisz to na prawde dobrze. Powodzienia i czekam na następny fick. ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie piszesz i mam nadzieję że dalej będziesz to robić. Bardzo mi się podoba że łączysz kpop z jrockiem bo nigdzie nie mogłam znaleźć takich ficków. Życzę weny iproszę pisz dalej.

    OdpowiedzUsuń
  6. No ładnie, dziwny pairing jak na mnie, ale ja sama jestem dziwna, trzeba mi wybaczyć. Fajnie napisane, ale najpierw się przeraziłam, Taemin 14 lat (Hellgirl: COOOO?!). Uspokoiłam się z czasem jak czytałam dalej xD. I było git.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem czemu, ale lubię ff gdzie jest pięknie opisana tęsknota... chyba jestem zbyt sentymentalną osobą~~
    Bardzo lubię Taemina, co już pisałam kiedyś, i jego łączenia z jrockowcami ;) W sumie to z kpop'u lubię tylko jak łączy się go z Onew i Heechulem... Dziwne~~
    No dobra, co do ff: tak jak pisałam, lubię gdy jest ta nutka tesknoty w opowiadaniu. Tutaj było wszystko tak uroczo napisane, to ciągłe dopytywanie się Minniego... wiem, że może urocze to nie jest odpowiedznie słowo do opisanie tego ff, ale nie jestem w stanie znaleźć innego słowa, to była taka urocza tęsknota, tęsknota dziecka, któremu odebrano to co kochał najbardziej na świecie, mimo, że dziecko to kochało i to bardzo kochało prawdziwie i z takę lekką nutą dziecięcego przywiązania. Ech, dobra, jak ktoś zrozumie co napisałam to gratuluję... Jednym słowem- dziękuję i gratuluję, to było po prostu piękne <3

    OdpowiedzUsuń