środa, 10 sierpnia 2011

Saga & Tora - "Blue Flame"

Standardowo tytuł wziął się od piosenki: A9 - Blue flame. Cóż to nie miało ukazać się światu, ale... musiałam odreagować stres i wyszło coś takiego, nawet nie takie tragiczne, więc postanowiłam to opublikować.
Mam nadzieję, że niczego nie pomieszałam, jak to mam w zwyczaju ostatnio.Oby nagle Tora nie stał się basistą, a Saga wokalistą. Albo jeszcze inaczej...
Ostatnie kilka słów: jest to pierwsza część, pojawi się jeszcze tylko druga i to by było chyba tyle. Może dojdzie mały 3 part, ale wątpię. 
Taaa... miłego czytania moich wypocin ^^ Za wszystkie błędy PRZEPRASZAM ^^"




- Żartujesz? – Saga patrzył chłodno na gitarzystę nie mrugając. Czuł frustracje słysząc durnowate wytłumaczenie chłopaka odnośnie wieczoru, jednego z niewielu wolnych, który mogli spędzić razem. Blondyn przygryzł wargę patrząc prosząco na kochanka. – Nie żartujesz – dodał po chwili ponurym głosem odstawiając bas na swoje miejsce. Westchnął ciężko szukając paczki papierosów, które zawsze miał w kieszeniach bluzy czy spodni. Zaklął brzydko, gdy nie znalazł ani jednej fajki.

- Kochanie, przepraszam… - jęknął Hiroto rozkładając ręce, a pieszczotliwe słowo zabrzmiało niesamowicie idiotycznie. Starszy mężczyzna posłał mu mordercze spojrzenie. Nie znosił, gdy ktokolwiek używał w stosunku do niego pieszczotliwych zwrotów od których robiło mu się niedobrze. Każdy jego partner to wiedział, jednak do młodego to w ogóle nie docierało i uparcie trzymał się swojego. Na nic zdawały się wielokrotne upomnienia i dzikie awantury kończące się piciem na umór.
- Idź w cholerę – warknął nie patrząc na blondyna. Chłopak drgnął słysząc niemiły ton jakim zwracał się do niego ukochany. Niepewnie podszedł do niego i oplótł jego wąską talię swoimi ramionami muskając przy tym wargami jego szyję – wyżej nie dosięgał, a Saga wcale mu tego nie ułatwiał.
- Naprawdę mi przykro, słonko – zamruczał przymilnie mocno wtulając się w mężczyznę. – Przecież wiesz, że jesteś dla mnie najważniejszy.
- Właśnie, kurwa, nie wiem – Saga wyplątał się z objęć wiewiórki i spojrzał na niego wrogo. – I nie nazywaj mnie tak! Ile razy mam powtarzać?!
Hiro popatrzył na niego wzrokiem zbitego szczeniaka i gdyby tylko kochanek nie był tak zdenerwowany to by zaskomlał. Wiedział jednak, że w tej chwili tylko by go tym rozjuszył. Niższy z mężczyzn wsunął dłonie do kieszeni luźnej bluzy i popatrzył tęsknym wzrokiem na swojego chłopaka, który przeszukiwał właśnie kurtkę w poszukiwaniu papierosów. Mruczał pod nosem przekleństwa prawie, że bijąc się z ubraniem byleby tylko coś znaleźć. Po chwili paczka używki wypadła z kieszeni. Ujął ją w dłoń obracając. Czuł się zraniony choć nie chciał po sobie tego pokazać. Miał dosyć tego, że Hiroto ukrywał przed własnymi rodzicami swoją orientację i to, że są parą od kilku miesięcy. Miał powyżej uszu wykrętów młodego i jego zakłamanych obietnic. I słodkich oczu, które obiecywały gruszki na wierzbie. Mimowolnie jego myśli skierowały się ku drugiemu gitarzyście, który nie miał takich oporów, jak Hiro, ale przecież nie chciał być zdradliwym chamem… nie do końca.
- Wrócę najszybciej jak się da – obiecał młody spoglądając błagalnie na Sakamoto. W odpowiedzi usłyszał prychnięcie bardziej gniewne od poprzednich. – Saga… wiem, powiem im w końcu to nie będą nam zabierać wolnych chwil… przecież wiesz, że cię kocham najbardziej na świecie, kotku – zamruczał chłopak ponownie przytulając się do basisty.
- Radzę ci się pospieszyć, bo nie wiem czy mam ochotę dłużej na ciebie czekać – powiedział wolno cedząc słowa. Ubrał kurtkę rzucając papierosy na stolik. Odechciało mu się zatruwać. – Za długo to trwa, a pieprzyć się możesz z każdym – dodał i nim blondyn odpowiedział wyszedł z Sali prób gniewnym krokiem.
Był wściekły, zraniony i czuł się samotny. I co z tego, że Hiroto był jego chłopakiem? W ogóle tego nie odczuwał. Młody ostatnimi czasy ciągle się czymś wykręcał byle tylko nie spędzać z nim czasu sam na sam, o seksie nie wspominając.  Choć byli ze sobą dość długo, to Saga mógł policzyć ile razy się kochali – nie było to zbyt dużo.
Nie, nie kochali. Uprawiali seks. Był bowiem na milion procent pewny, że Hiroto go nie kocha. Może mu się tylko wydawało, a może go okłamywał. Mężczyzna wolał wierzyć w pierwszą wersję bowiem nie chciał być okłamywanym. Nie jeszcze bardziej niż był.
Niewiele myśląc wsiadł na swój motor, założył kask i po chwili mknął ulicami Tokio w kierunku swojego domu jednak zanim do niego dotarł pojeździł sobie po mieście trochę naginając przepisy drogowe. Po godzinie zatrzymał się przed niewielkim domkiem który kiedyś należał do jego babki. Kobieta zmarła pozostawiając go wnukowi, a on bez chwili namysłu wykorzystał tą niewielką nieruchomość stwarzając sobie z niej swój własny azyl. Jakież było jego zdziwienie gdy na progu dostrzegł Torę, który najwidoczniej na niego czekał. Basista przełknął ślinę ruszając z kaskiem pod pachą w jego stronę. Akurat teraz, gdy był kompletnie rozstrojony, Shinji musiał mu się zwalić na głowę? Nie wiele potrzeba do katastrofy.
- Pomyliłeś kierunki? To jest mój dom – odezwał się sarkastycznie wsuwając klucz do zamka. Usłyszał za sobą westchnięcie.
- Uprzejmy jak zawsze – prychnął Tora w odpowiedzi wchodząc bez zaproszenia za Sagą. – Pogadać przyjechałem.
- Widzieliśmy się półtorej godziny temu. Nie mogłeś wtedy zawrócić mi dupy? – spytał odwracając się gwałtownie i wbijając w chłopaka lodowate spojrzenie. Starszy mężczyzna skrzyżował ramiona na piersi i odparł:
- Półtorej godziny temu zacząłeś się kłócić z Hiroto i wszyscy się ulotniliśmy, jakbyś nie zauważył – warknął rozeźlony. Nienawidził, gdy basista zwracał się do niego tym wywyższającym się tonem. - A z twoją dupą mogę zrobić coś innego niż zawrócić – dodał podchodząc do Sagi. Mężczyzna popatrzył na niego unosząc kpiąco lewą brew.
- Niby co? – spytał prowokując Torę coraz bardziej. Hiro nigdy nie odpowiadał na jego zaczepki bądź całkowicie się obrażał, ale z Shinjim było zupełnie inaczej. Doskonale wiedział, że gitarzysta nie da się zaszufladkować.
- Jesteś pewien, że chcesz wiedzieć? – zachrypnięty głos gitarzysty przeciął ciszę panującą w domu niczym ostry sztylet. Saga zaskoczony odnotował, że zrobiło mu się gorąco i pewna część jego ciała zaczęła twardnieć.
- Oczywiście, że chcę… wiedzieć – Takashi również zrobił krok w stronę bruneta coraz bardziej minimalizując odległość między nimi. Gdzieś w oddali rozległ się grzmot, niebo przecięła błyskawica. Zbliżała się burza.
- Na pewno? – upewnił się szeptem chłopak robiąc jeszcze jeden krok w kierunku basisty. Mężczyzna wywrócił oczami.
- Przestań pieprzyć – syknął opierając dłonie na swoich biodrach. Tora uśmiechnął się leniwie, zmysłowo.
- Będę pieprzyć… twoją dupę.
W jednej chwili ich usta się spotkały w namiętnym, agresywnym pocałunku, a ramiona oplotły wokół ciał. Przytulali się do siebie walcząc o dominację i rozbierając. Pragnęli jak najszybciej uwolnić wszystkie kłębiące się w nich emocje. Tora szarpnął koszulę przyjaciela urywając przy tym większość guzików, które rozsypały się po całej podłodze. Saga prychnął i ściągnął koszulkę mężczyzny odrzucając ją w kąt. Ponownie zaczęli się całować, badając językami wnętrze ust partnera. Dłonie Tory wylądowały na jędrnych pośladkach basisty i zaczęły je mocno ugniatać. Saga jęknął cicho wprost w rozchylone wargi przyszłego kochanka. Na samą myśl o tym do czego zmierzali, zadrżał. Nie myślał ani o tym, że jest zajęty, ani o tym, że zrani swojego chłopaka. Pragnął tylko oddać się tym wszystkim uczuciom, które go zaatakowały.
Kolejny grzmot rozległ się już o wiele bliżej i pierwsze krople deszczu zaczęły uderzać o szybę. Błyskawica odznaczyła się na niebie rozświetlając półmrok panujący w salonie.
- Chcę się z tobą pieprzyć, Saga – wycharczał w usta mężczyzny Tora podgryzając jego dolną wargę. – Marzę, żeby zanurzyć się w twoim ciasnym tyłeczku i rżnąc do utraty tchu. Będziesz mnie błagał o jeszcze – dyszał w czasie, gdy dłonie Sagi pieściły jego tors co rusz podszczypując stwardniałe sutki. Przerwał pocałunek całując wilgotnymi, rozchylonymi ustami szyję, a potem klatkę piersiową Tory. Słowa chłopaka podnieciły go, ale dobrze wiedział, że nie da się sprowadzić „pod niego”.
Nigdy. W. Życiu.
Amano krzyknął ochryple gdy Saga zassał jego sutek i przygryzł mocno zębami.
- Pieprzmy się już! – ponaglał go Tygrys. – Za długo na to czekałem, żeby się bawić w podchody, Saga… błagam już… - zaskomlał gdy usta chłopaka zaczęły całować jego ładnie zbudowany brzuch. Zanurzył język w jego pępku wywołując kolejny jęk u Tory, po czym szybko pozbył się spodni i bokserek gitarzysty. Ujął w dłoń jego penisa i od razu wsunął sobie całego do ust. Miał w tym wprawę i nie stanowiło dla niego problemu. Gdy czubek przyrodzenia bruneta dotknął ścianki gardła Sagi, krzyknął głośno i spojrzał w dół. Mimo, że nogi mu odmawiały posłuszeństwa, patrzył jak zahipnotyzowany, jak jego dość sporych rozmiarów fiut znika w ustach kochanka. Zadrżał gwałtownie czując ssanie i podgryzanie, a gdy jeszcze dłońmi zaczął pieścić jądra i uda, doszedł z imieniem mężczyzny na ustach.
Basista przełknął wszystko co dał mu z siebie Tora i oblizał usta. Chłopak opadł na kolana zrównując się z Sagą i przylgnął spragnionymi ustami do jego warg. Pocałunek był długi, wolny, wręcz leniwy by po chwili przerodzić się w walkę o dominację. Shinji czując siebie na języku Sagi znowu zaczął twardnieć. Zapragnął mu się odwdzięczyć.
Saga przerwał pocałunek spoglądając w zamglone oczy kochanka.
- Odwróć się – szepnął zdławionym głosem patrząc na niego wyczekująco.
- Ale… - zaprotestował słabo brunet.
- Odwróć – powtórzył chwytając na wpół twardego penisa Amano. Ścisnął go nakłaniając do posłuszeństwa. Zamroczony dopiero co przeżytym orgazmem Tora odwrócił się plecami do Sagi, który pchnął go lekko, tak, że wypiął pośladki w jego stronę. Takashi stwardniał jeszcze bardziej mając tak podniecający widok przed sobą. Pozbył się szybko ostatnich sztuk ubrania i bez ostrzeżenia czy przygotowania wbił jednym ruchem w ciało Shinjiego. Głośny wrzask Tory zagłuszył potężny grzmot a błyskawica po raz kolejny oświetliła ich postacie.
- Saga! – krzyknął prawie wyjąc z bólu, który rozszedł się po jego ciele. Pragnął jednak takiego mocnego, ostrego seksu. Nie przewidział jednak, że będzie na dole, choć nie wyobrażał sobie nigdy basisty w roli uległego uke, a ostatnimi czasy bardzo często o nim myślał w tych kategoriach. Chłopak zaczął się w nim chaotycznie poruszać co chwilę dotykając czułego punktu Tory. Ból, który odczuwał zmniejszył się na korzyść przyjemności, jaka zaczęła rozprzestrzeniać się po jego ciele.
- Saga… mocniej! Pieprz mnie mocno! – krzyczał wijąc pod wpływem gwałtownych pchnięć basisty.
- Ponoć ty miałeś pieprzyć mnie – wydyszał Sakamoto do ucha bruneta i podgryzł je delikatnie. – Ale widzisz, tygrysku, to ja tutaj rządzę – zamruczał i zawył z rozkoszy czując zbliżający się orgazm. Amano poruszał biodrami w takt ruchów Sagi i mimo chęci zemszczenia się na nim za to co powiedział, był szczęśliwy. Deszcz miarowo uderzał w szybę, grzmoty i błyskawice dodawały całej sytuacji mocy.
- Jeszcze, jeszcze, jeszcze – mruczał pod nosem, gdy basista mocno posuwał jego ciasny tyłek. Poczuł dłoń na swoim penisie i po kilku głębokich pchnięciach oraz ruchach dłoni na przyrodzeniu, doszedł z okrzykiem na podłogę i rękę kochanka. Takashi doszedł chwilę po nim czując zaciskając się na jego członku mięśnie starszego mężczyzny. Wysunął się z niego i położył na plecach przyciągając jego zwiotczałą postać do siebie. Pocałował go w rozchylone usta i otarł pot z czoła.
- Kurwa, Saga to było mocne – wymamrotał Shinji w szyję chłopaka muskając ją językiem.
- Wiem, Tora, wiem – odparł zadowolony. Czuł się w pełni zrelaksowany i nic nie miało teraz znaczenia. Nawet to, że leżeli nadzy na podłodze w salonie cali spoceni i ze śladami spermy na swoich ciałach. Nie miało również znaczenia to, że ktoś przekręcił klucz w zamku, a po chwili lekkie kroki rozległy się w korytarzu. Saga leniwie otworzył oczy czując na swoim członku usta Tory, który wylizywał z niego resztki spełnienia i w tym samym momencie napotkał zszokowany wzrok swojego chłopaka. Zamarł w bezruchu, a Amano podniósł głowę.
- Hiroto – zaczął Takashi widząc pierwsze łzy spływające po policzkach blondyna. Całkiem zapomniał o tym, że chłopak ma klucze do jego domu i że miał wrócić jak najszybciej się dało. Zapomniał się całkowicie z gitarzystą, który nie był jego chłopakiem.
- Chciałem… - młody poczuł rosnącą gulę w gardle, a kolejne łzy zmoczyły jego policzki. – Chciałem powiedzieć… że moi rodzice już o… nas wiedzą – wykrztusił, a z jego piersi wydobył się szloch. – Nie ważne. Zapomnij. – puścił się biegiem przed siebie z hukiem zatrzaskując drzwi.
- Kurwa! – zaklął Saga patrząc w ślad za Hiroto. Jego umysł był jeszcze zamroczony i nie do końca wiedział co się właśnie stało. Tora bez słowa zaczął się ubierać nie zważając na to, że był trochę brudny. Czuł się cholernie podle już wtedy, gdy zaczął całować Sagę, ale nie przypuszczał, że Hiro ich zobaczy. I to całkiem nagich, na dodatek spoconych i…
Spojrzał na Sakamoto, który ubrany jedynie w spodnie, nerwowo palił papierosa nie zważając na popiół sypiący się na podłogę.
- Nie pobiegniesz za nim? – spytał cicho nie będąc pewnym czy nie powinien natychmiast wyjść.
- A po cholerę? Dobrze się stało – odparł chłodno Takashi stając się na powrót nieprzystępnym Sagą. Skierował pusty wzrok na Torę i uśmiechnął się słabo kącikiem ust. – Prędzej czy później to by się tak skończyło – dodał dwuznacznie, a Shinji zastanawiał się co miał na myśli: to, że się kochali czy to, że jego związek z Hiroto się rozpadł?
W tym samym czasie blondyn trzęsąc się z zimna i płaczu dzwonił do drzwi mieszkania jedynej osoby, która mogła mu teraz pomóc. Perkusista otworzywszy drzwi spojrzał na młodego i przytulił go mocno do siebie. Wiedział już co się wydarzyło. Wiedział i nie zapobiegł temu.
- Nao… oni… - szlochał w koszulę przyjaciela nie mogąc z siebie więcej wydusić. Puchatek objął go mocniej.
 - Ciii, maleńki, wszystko będzie dobrze – pocałował go w czubek głowy wciągając do mieszkania. Hiroto podniósł wzrok i spojrzał na niego zaczerwionymi, pełnymi łez oczami. Nao nie mogąc się powstrzymać musnął ustami jego pełne wargi. Tak długo o tym marzył. Blondyn jednak nie odpowiedział na pocałunek.
Nie od razu…

---------------------------------------------
Jeśli ktoś chciałby być informowany (nie ma go na liście) to proszę o pozostawienie w komentarzu namiaru do siebie, najlepiej adres bloga bądź nr GG :)
Wiem, że miałam dać kolejny part  Unlimited ale wyszło... jak wyszło. Rozdział powinien się pojawić... niedługo? Może w tym miesiącu.

4 komentarze:

  1. Woooooooooooooooooooooooooooow
    Niezłe. Ostre i mocne.
    ale nadal nie przekonałam się do yaoi ;P

    Zapraszam na nowy rozdział
    http://in-the-middle-of-chaos.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie powinnaś zarzucić szybko 3 party xD I w ogóle >.< jak mogłaś dać Torę na dół ;x mam nadzieję, że później zamienią się miejscami xD Tora nie może być na dole xDD

    OdpowiedzUsuń
  3. mru - i nie wiem od której części zacząć - to może od informowania xD http://no-yaoi-no-life.blog.onet.pl/ tu możesz ewentualnie na 788378 - gdzie ci wygodnie będzie.
    Saga Hiroto - mrau
    Saga Tora jeszcze większe mrau^^
    Hiroto Nao- mogę już zemdleć z nadmiaru wrażeń?
    podobało mi się, choć z drugiej strony szkoda mi Pon'a lubię go w połączeniu z Sagą.
    pisz dalej! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Ło matko! Kobieto, jesteś od dzisiaj moim mistrzem! Kocham Cię za to opowiadanie i chcę więcej. <3 W ogóle nie przeszkadzało mi, że to Saga dominuje. Co do błędów, to mało jakie wyhaczyłam. Piszesz rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń