10.
Punkt widzenia Rukiego
Aoi pił od dobrych kilku godzin i nie zanosiło się na to by miał zamiar przestać dopóki nie wykończy całego barku. Jak nie trudno się domyślić nie znaleźliśmy Sheili. Objechaliśmy wszystkie możliwe dworce i na żadnym nie była. Zajęło nam to sporo czasu, a teraz… Teraz byłem z Aoiem w jego mieszkaniu i patrzyłem jak załamany chłopak topi smutki w alkoholu. Nic nie mówił. Od czasu do czasu otarł oczy tak, jakby miał w nich łzy, ale nie chciał by ktokolwiek je zobaczył. Przecież i tak ja tylko byłem, ale on widział już pewnie potrójnie i… Szkoda słów. Zostałem z nim, w końcu jest moim przyjacielem, a poza tym bałem się, żeby sobie czegoś nie zrobił. I nie, nie mam tu na myśli żadnego samobójstwa czy czegoś podobnego, ale przy ilości wypitego alkoholu przez Aoia przejście kawałka prostej drogi było niebezpieczeństwem. Tym bardziej, że po bójce z Uru też nie był w najlepszej kondycji…
Cholera, czemu wszystko się tak poplątało? Dlaczego ten uparciuch nie mógł już dawno powiedzieć dziewczynie, że ją kocha? Głupek! Gdybym był na jego miejscu na pewno nie pozwoliłbym odejść tak cudownej kobiecie jaką była Sheila. To, że stanęła na drodze Aoia było cudem, ale ten idiota nie dość, że wymyślał bzdurne powody byle tylko nie dopuścić do siebie myśli, że mógłby się związać na poważnie z dużo młodszą od siebie dziewczyną. Boże, przecież ona była dla niego stworzona – spokojna, miła, czuła… Nie zależało jej na pieniądzach i sławie Aoia. W ogóle nie robiło na niej wrażenia to, że jesteśmy znani. Może na samym początku była tym onieśmielona, a później czasem zdarzało się, że bywała zawstydzona, gdy zapominając o niej rozmawialiśmy o fanach i różnych rzeczach związanych z naszą, bądź co bądź, pracą. Ona to akceptowała i nie miała za złe Yuu, że wracał późno w nocy, że czasem w ogóle nie wracał. Nie pytała nigdy dokąd chodzi w czasie wolnym i byłem zaskoczony, gdy Shiroyama mi o tym powiedział. Kobieta nie pytająca o to gdzie się było? Niesamowite.
Chociaż może na zachowanie gitarzysty wpływało jeszcze coś. Nigdy o tym nie rozmawialiśmy, ale… Aoi na początku kariery chodził z pewną dziewczyną – Yuri – i między nimi również była spora różnica wieku. Jakieś osiem, może dziewięć lat młodsza czyli jeszcze nastolatka. Aoi myślał, że to nie wiek pokazuje dojrzałość człowieka, dlatego bronił zażarcie swojego związku. Na początku dziewczyna była zachwycona. Jednak to było zanim zmieniliśmy nasz image. Bo gdy to nastąpiło zaczęło jej wszystko przeszkadzać. Uważała nas za niemęskich i pedalskich facetów udających, że potrafią zrobić coś w swoim życiu. Próbowaliśmy rozmawiać na ten temat z Aoiem, ale on ślepo w nią był zapatrzony. Jak kompletny kretyn. Każdy z nas zdawał sobie sprawę jak to się skończy, ale nie Yuu. On uwielbiał swoją Yuri i świata poza nią nie widział. Do czasu gdy zaczął się z nią spotykać coraz rzadziej i w ogóle nie miał już dla niej czasu. I pewnego dnia po powrocie z trasy koncertowej nakrył ją mizdrzącą się do jakiegoś chłopaka. Normalnego chłopaka, jak to ujęła.
Aoi ciężko to przeżył. Chyba naprawdę coś do niej czuł, ale nie wydaje mi się, żeby to była miłość. Na pewno zraniła jego męską dumę.
Od tamtego czasu Aoi był bardzo ostrożny we wszelakich kontaktach z płcią przeciwną. Jasne, nie spotykał się często z kobietami, bo nasza praca nam na to nie pozwala, a poza tym mało jaka kobieta nie piszczy, nie rzuca się i nie sika na nasz widok. Wkurwiające to jest czasami. Ale wracając do tematu… Wspieraliśmy go w tych trudnych dla niego chwilach, ale w głębi ducha każdy z nas się cieszył, że już nie są razem. Ona była jakaś dziwna. W ogóle nie cieszyła się z sukcesów swojego chłopaka. Nienormalne, nie?
Byliśmy bardzo zszokowani, gdy Aoi, już po fakcie, oznajmił nam, że został opiekunem jakiejś dziewczyny, którą znalazł na ulicy. Najpierw pomyślałem, że nas wkręca. Ale gdy przyszliśmy do niego, pokazał nam dokumenty i tę dziewczynę to…
Miała w sobie coś co przyciągało. Wszyscy obawialiśmy się, że to jakaś naciągaczka, która ma wspólników, ale prawda była inna, choć Aoi nie za wiele nam powiedział. Tylko skrawki informacji. Chciał, by dziewczyna miała swoją prywatność i to, że bez jej pozwolenia i wiedzy wywęszył co i jak uznał za wystarczające naruszenie jej życia. I cieszę się, jak cholera, że Sheila trafiła właśnie na Aoia. Zaczął się inaczej zachowywać choć na początku był troszkę nieufny, a potem stali się nie rozłączni. Kurwa i co to się porobiło?!
Głośny huk wyrwał mnie z rozmyślań. Rozejrzałem się po pomieszczeniu – Aoi leżał na podłodze, a obok niego rozbita butelka. Będzie miał mega kaca. A oprócz tego wyrzuty sumienia. Sprzątnąłem resztki szkła i zastanowiłem się nad tym co robić. Dziewczyna nie mogła tak po prostu zapaść się pod ziemię. Wyciągnąłem komórkę i zadzwoniłem do jedynej osoby, która mogła w tej sytuacji pomóc.
Punkt widzenia Sheili
Nie znalazłam żadnego miejsca gdzie mogłabym nocować, a ceny w motelach nawet tych najgorszych jakie odwiedziłam były masakrycznie wysokie. Starczyłoby mi na jedną dobę i tyle. Nie pozostało mi nic innego, jak… udać się do kobiety, która była moją babką. Byłam przejęta i podniecona jednocześnie. Czy przyjmie mnie pod swój dach? Jak zareaguje na mój widok? I czy wie, jak wyglądam? A może mnie nie pozna, nie zechce i przepędzi…? Nie namyślając się długo, żebym się nie rozmyśliła złapałam taksówkę i podałam adres. Skąd wiedziałam? Na odwrocie zdjęcia mojej mamy, które miałam cały czas przy sobie w malutkim portfeliku, który udało mi się przemycić i wynieść… zanim Yuu mnie uratował, był zapisany adres babci. Czemu? Tego niestety moja mama mi nigdy już nie wyjawi, ale może babcia, o ile będzie chciała zamienić ze mną choć słowo, mi to wyjaśni. Zapłaciłam kierowcy, który bezwstydnie mnie molestował samym swoim obleśnym wzrokiem. Wysiadłam szybko z auta i spojrzałam na dom przed którym się znajdowałam. Nic nadzwyczajnego – zwykły piętrowy domek taki jakich tysiące są w San Antonio. Zagryzłam wargę. Broda drżała mi nieznacznie. Co teraz? Zadzwonić czy nie?
Nadusiłam trochę zdezelowany dzwonek. Z głośno bijącym sercem czekałam aż ktoś mi otworzy. Firanka w jednym z okien poruszyła się. Wpuszczą mnie? może będę musiała spać na ulicy… albo w przytułku dla bezdomnych…
Drzwi otworzyły się z głuchym skrzypnięciem i stanęła w nich stara kobieta o lasce. Jej siwe wręcz białe włosy były związane w koczek na czubku głowy, twarz poorana zmarszczkami, wąskie usta zaciśnięte w cienką kreskę. Jasne oczy błyszczące podejrzanie.
- Słucham? – zapytała sucho wpatrując się we mnie, nie podeszła do furtki. Stała chwiejnie w drzwiach opierając się ciężko na lasce z dębowego drewna.
- Mmm – nie wiedziałam co powiedzieć. Byłam rozbita i łzy spłynęły po moich policzkach. Czułam się osamotniona i opuszczona. Tak naprawdę zadałam sobie dopiero w tym momencie sprawę z tego co zrobiłam. Zostawiłam chłopaków. Zostawiłam…
- Przepraszam – wychrypiałam tylko i odwróciłam się z zamiarem odejścia, ale cichy głos kobiety mnie powstrzymał.
- Sheila? – wyszeptała z niedowierzaniem i jakby wahaniem w głosie. Zatrzymałam się w pół kroku i wolno odwróciłam przodem do niej.
- Pani wie… kim jestem? – odpowiedziało mi lekkie skinienie głowy, rozległ się dźwięk brzęczyka oznajmiający, że furtka jest otwarta. Weszłam niepewnie przyciskając do siebie torbę. Drżałam cała. Kobieta zrobiła kilka kroków w moim kierunku i gdy stałam naprzeciwko niej na wyciągnięcie ręki objęła mnie. Objęła tak po matczynemu. Tak silnie i opiekuńczo, że rozpłakałam się odwzajemniając jej uścisk. Babcia drżała również i chicho łkała w moje ramię tuląc mnie do siebie z wielką siłą.
- Dziecko, moje, nie marzyłam nawet o tym by cię kiedykolwiek jeszcze zobaczyć – szepnęła odsuwając się trochę. – Boże, jak ty wyrosłaś – dodała przez łzy ocierając moje policzki.
- Ale… ale… skąd pani… wiedziała… - jąkałam się będąc w szoku. Ona mnie poznała. Poznała! Wiedziała kim jestem i nie wyrzuciła mnie.
- Opowiem ci przy herbacie. Chodź, bo zmarzłaś. Noce są ostatnio chłodne. – poprowadziła mnie do domu. nie liczyłam nawet w marzeniach na takie przyjęcie. Widziałam same czarne scenariusze. Kilkanaście minut później siedziałam z moją babcią w przytulnym saloniku. Takim… typowo kobiecym. Wszędzie było pełno starych dodatków i przez to strasznie mi się spodobało. Upiłam łyk gorącego napoju i zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo zmarzłam. I jak bardzo byłam zmęczona.
- Powiedz mi, kochanie, co się z tobą działo? I dlaczego tu jesteś? – spytała starsza kobieta. Przełknęłam łyk gorącego naparu ziołowego. Opowiedziałam babci wszystko. Nie omijałam żadnych szczegółów, bo jaki to miało sens? Kobieta siedziała naprzeciwko mnie uważnie słuchając i co jakiś czas kiwając głową. Jednak jej twarz była bez wyrazu i nie wiedziałam, co o tym wszystkim myśli. Pod koniec miałam już łzy w oczach, które po chwili spływały mi po policzkach, a głos drżał i łamał się.
- Nie martw się, dziecko – powiedziała babcia, gdy skończyłam opowiadać i podała mi chusteczkę. Podziękowałam cicho i otarłam oczy i policzki. – Tutaj nic ci się nie stanie. I lepiej, żeby ci… panowie nie pokazali się tu, bo potraktuję ich strzelbą twojego dziadka. – dodała ostrym tonem, który wcale mi się nie spodobał.
- Nie musi się pani martwić – wyszeptałam. – Na pewno nie będą mnie szukać – zacisnęłam mocno zęby, żeby się nie rozpłakać po raz kolejny. Nie będą mnie szukać…
- Mam nadzieję – parsknęła staruszka. – I, Sheila, mów mi babciu, a nie pani. – uśmiechnęła się przyjaźnie. Skinęłam głową.
- Postaram się – odparłam ponownie upijając ciepłego napoju.
Oj i znowu marudzisz kuźwa >.< I teraz będą ludzie do mnie pisać, żebym Cię zmuszała do pisania. I w ogóle co to za krótki rozdział? I że niby ja mam jutro z Tobą jechać za takie coś xD?
OdpowiedzUsuńRuki kretynie znajdź sobie faceta, a Ty Aoi weź się w garść człowieku xD alkohol to zło!
No wiesz Ty co?! Jak możesz nas tak torturować tą niepewnością!? Jestem nienasycona, chcę wiedzieć co się stanie!!! Czu Yuu się w końcu otrząśnie i wpadnie na genialny pomysł gdzie też jest Sheila?! Czy może babcia prędzej go ustrzeli jak kaczkę na polowaniu?!
OdpowiedzUsuńUghhhh, jak ja nie cierpię tej niepewności, no! >.<
Ayame, najwyraźniej masz jakiś ukryty talent do poganiania, więc jeśli możesz, pogoń Sheilę tak porządnie;)
Pozdrawiam
to ja ponarzekam - 9 rozdział nie ładuje się - czytałam wcześniej, ale teraz nie wchodzi, no i w 8 jest nie ta końcówka co trzeba, bo z rozdziału 7.
OdpowiedzUsuńI teraz pisz szybko, bo muszę wiedzieć, czy Aoi wreszcie zacznie myśleć i czy ją znajdą
nowa notka na: http://no-yaoi-no-life.blog.onet.pl/
OdpowiedzUsuńAguśxEnji
Zapraszam na ostatni rozdział historii o Emilie Cold.
OdpowiedzUsuńhttp://in-the-middle-of-chaos.blog.onet.pl/
Zgadzam się z poprzedniczką, Ruki zamiast myśleć o cudzych sprawach sam powinien poszukać miłości, szkoda mi Aoiego jest taki biedaczek załamany.
OdpowiedzUsuńI ta jego przygoda z wcześniejszą dziewczyną… faktycznie była jakaś głupia, jak mogła uważać ich za nienormalnych? Po to, aby mizdrzyć się do „normalnego” chłopaka… Dobrze że z nią skończył.
Jakaż ta staruszka bojowa!
Ciekawe, co będzie dalej…
Życzę dużo weny!
http://yaoi-visualkei.blogspot.com/