Ot tak po prostu wstawiam ficka, który napisałam jakieś dwa albo trzy tygodnie temu. Potrzymam was w niepewności jeszcze kim jest tajemniczy chłopak z
Untitled ;)
- Co robisz? – spytałeś wchodząc do
mojego pokoju, przestraszony zamknąłem klapę laptopa odwracając się do ciebie
przodem.
- Nic! – odpowiedziałem szybko,
dużo za szybko. Uśmiechnąłeś się kpiąco zbliżając wolno do mnie, zagryzałeś
dolną wargę. Wyglądałeś cholernie seksownie patrząc na mnie spod przymkniętych
powiek, gdy zatrzymałeś się tuż przy mnie.
- Nic tak nie wygląda – sięgnąłeś
dłonią do komputera, a ja nic nie zrobiłem, pozwoliłem ci podnieść klapę,
śledziłem twój każdy ruch, twój wzrok przesuwający się po tekście wyświetlanym
na ekranie monitora. – To jest to twoje nic? – parsknąłeś przenosząc spojrzenie
ciemnych oczu na moją zarumienioną twarz. Twoje spojrzenie z mojej twarzy
zsunęło się na krocze, a na ustach wykwitł kolejny drwiący uśmieszek. – I przez
to nic twój przyjaciel domaga się
uwagi? – zakpiłeś klękając między moimi nogami, a ja odniosłem wrażenie, że
znajduję się w jakimś innym świecie. Ty, wielki lider, klęczysz między moimi
udami i wpatrujesz się w mojego fiuta napierającego na materiał luźnych dresów.
- Soohyun – szepnąłem gdy potarłeś
dłonią moją erekcję przez materiał ubrania. Zagryzłem policzki od środka
wzdychając ciężko przez nos. Nie rozumiałem co tobą kierowało, ale pragnąłem
cię tak bardzo, że w tej chwili nie miało to dla mnie znaczenia.
- Hmm… - zamruczałeś unosząc wzrok
znad mojego krocza i rzuciłeś okiem na komputer. – Zsunął ze mnie spodnie i bieliznę od razu dotykając ustami główki
mojego członka. Rozchylił swoje seksowne usta oblizując się wręcz obscenicznie,
muskając przy tym moją wrażliwą skórę…
- Przestań – wychrypiałem czując
jak reaguje na czytany przez ciebie tekst, twój niski, ochrypły głos. Chyba
mnie nie usłyszałeś albo nie chciałeś usłyszeć.
- Dłońmi masował moje uda, a wargami zaczął pocierać członek na czubku
którego zebrała się wilgoć. Zlizał ją końcem języka, podskoczyłem na to
elektryzujące uczucie. Rozchylił szerzej usta wchłaniając mnie w gorącą wilgoć,
drżałem na całym ciele odczuwając go każdą komórką ciała. Polizał mnie po czym
zaczął intensywnie ssać, krzyknąłem, gdy uderzyłem czubkiem penisa w ściankę
jego gardła. Pieprzyłem go w usta odczuwając nieziemską rozkosz rozchodzącą się
falami po moim nagim ciele. Jego usta były niebiańsko dobre pieszcząc mnie w
najbardziej wyrafinowany sposób i czułem, że jak nie przestanie zaraz to dojdę
krzycząc głośno jego imię… - urwałeś przełykając ślinę, a ja trząsłem się
wpatrując w twoją twarz. – O kim to jest? – spytałeś, a mnie zaschło w gardle z
wrażenia. Liczyłem, że nie zwrócisz uwagi na tytuł tekstu, co zresztą zrobiłeś,
ale nie spodziewałem się zupełnie, że mnie o to spytasz.
- N-nie ważne – mruknąłem starając
się zamknąć laptopa, ale nie pozwoliłeś mi na to kładąc swoje dłonie na moich
udach, zacząłeś je delikatnie masować przez materiał spodni, a moje ramiona
opadły nie dosięgając notebooka.
- O kim? – szepnąłeś seksownie
niskim pomrukiem doprowadzając mnie do jeszcze większego drżenia. Nie
odpowiedziałem, a ty bez słowa zacząłeś sunąć swoimi dłońmi o smukłych palcach
w górę moich ud. Gdy dotarłeś do gumki spodni wsunąłeś kciuki za nią i
pociągnąłeś w dół próbując je ze mnie ściągnąć. Jęknąłem cicho nie pozwalając
ci na to. Nie miałem pod spodem majtek!
- Z-zostaw – sapnąłem zaciskając
zęby, ale ty w ogóle nie zwróciłeś uwagi na moje słowa, po prostu szarpnąłeś
oporny materiał aż unosząc mnie na krześle i ściągnąłeś aż do kostek. Lśniącym
wzrokiem wpatrywałeś się w mój sterczący penis na czubku, którego zebrała się
wilgoć. Twoje usta rozchyliły się lekko na ten widok, a ja dyszałem z
bezsilności, w moich oczach pojawiły się łzy wstydu.
- O kim to jest? – powtórzyłeś
chuchając gorącym powietrzem na fiuta, który aż drgnął tuż przy twojej twarzy,
wysunąłeś język oblizując się zupełnie tak, jak było to napisane w opowiadaniu
napisanym przez jakąś napaloną fankę. – No? Im szybciej powiesz tym lepiej –
zamruczałeś prawie dotykając ustami główki mojego kutasa, który aż błagał o
choćby najmniejszą pieszczotę. Pochylałeś się nad moim kroczem, a ja jak
zaczarowany wgapiałem się w twoją postać znajdującą się między moimi nogami.
Dłonie w dalszym ciągu masowały moje uda, teraz już nie okryte zbędnym
ubraniem, a oddech pieścił mojego penisa.
- O nas, do cholery! – wrzasnąłem w
końcu bezsilnie, a po moich policzkach spłynęły pojedyncze łzy. – Zadowolony
jesteś?! Możesz się teraz ze mnie śmiać, możesz dać mi w pysk, ale zostaw mnie
już w spokoju! – ukryłem twarz w dłoniach łkając cicho, starałem się odsunąć od
ciebie, ale ty tylko uniosłeś się trochę by mnie objąć mnie w pasie i
przytuliłeś się do mnie mocno wdychając mój zapach. Byłem ubrany jedynie w
t-shirt i czułem się mało komfortowo, ale w chwili kiedy tak po prostu mnie
objąłeś poczułem się jakbym wrócił po długiej wędrówce do domu. Otarłem
policzki z łez nie wiedząc co począć z dłońmi.
- Nie płacz, ślicznotko – uśmiechnąłeś
się w moją klatkę piersiową, co poczułem nawet przez materiał koszulki. –
Szkoda twoich pięknych oczu – dodałeś podnosząc wzrok, a ja niepewnie
popatrzyłem w twoje ciemne oczy. – Przepraszam, nie powinienem się tak
zachowywać – wymamrotałeś, a na twoich policzkach pojawiły się urocze rumieńce.
– Ale muszę to zrobić, bo nie daje mi to spokoju – nie zdążyłem zapytać o co
chodzi, bo krzyk wyrwał się z mojego gardła, gdy zsunąłeś się wprost na moje
krocze i wziąłeś mnie w usta ssąc tak mocno, że w kącikach moich oczu pojawiły
się łzy bólu, który graniczył z przyjemnością. Twoje usta były dużo lepsze niż
w mojej wyobraźni, a mój kutas reagował na ciebie dużo żywiej. Łapałem
powietrze przez rozchylone usta czując otaczającą mnie wilgoć i nie mogłem oderwać
od ciebie wzroku. Sunąłeś wargami wzdłuż mojego penisa, nosem dotykałeś
podbrzusza chłonąc go z powrotem w swoje niebiańskie usta, językiem dotykałeś
każdej żyły i dziurki na czubku. Twoje dłonie wyczyniały cuda, mruczałeś przy
tym głośno wysyłając wibracje w moje spragnione i wrażliwe ciało. Czułem, że
chcesz doprowadzić mnie jak najszybciej do orgazmu. Nie musiałeś długo się
starać. Gdy twoje smukłe palce dotknęły moich jąder, a druga dłoń znalazła się
przy moim wejściu doszedłem tak mocno, że na chwilę straciłem kontakt z
rzeczywistością. Zacisnąłem powieki, a ty dalej mnie ssąc pieściłeś delikatnie
miejsce między jądrami, a dziurką. Opadłem bez sił na fotel, a ty po raz
ostatni liznąłeś mojego fiuta i dopiero wtedy zdałem sobie sprawę z tego, że doszedłem
w twoich ustach. Zarumieniłem się
jeszcze mocniej i niepewnie spojrzałem na ciebie. Miałeś zamglony wzrok,
rumieńce na policzkach, oddychałeś przez rozchylone wargi, opuchnięte usta,
które lśniły od śliny, w ich kąciku miałeś resztkę mojej spermy i nie myśląc
ani sekundy pochyliłem się nad tobą zlizując smak samego siebie. Wsunąłeś palce
w moje włosy przyciągając mnie do pocałunku, zsunąłem się z fotela i
rozchyliłem zapraszająco usta. Przyjąłeś zaproszenie bez zastanowienia, od razu
wsuwając swój język do moich ust. Jęknąłem głośno obejmując cię z całych sił.
Znajdując się między twoimi nogami czułem twardą erekcję cisnącą się w
spodniach. Oderwałeś się od moich mokrych ust i popatrzyłeś mi w oczy.
- No to… - zacząłeś cicho – kocham
cię i chcę z tobą być – wyrzuciłeś z siebie na wydechu, a ja poczułem się
jakbym wygrał główną wygraną na loterii. – Tylko nie każ mi teraz przestawać –
zamruczałeś wpatrując się we mnie dalej. Twoje wszędobylskie dłonie pozbyły się
mojej koszulki muskając przy tym żebra. Rozchichotałem się wpatrując się w
ciebie rozkochanym wzrokiem i choć nie powiedziałem ci tego wprost, wiedziałem,
że doskonale zdajesz sobie sprawę z moich uczuć.
- Och ta-ak – syknąłem gdy
ściągnąłeś z siebie bluzę i koszulkę dając mi widok na twoje cudownie
umięśnione ciało, a po chwili również spodnie i bokserki zniknęły odsłaniając
jeszcze więcej ciała. Na widok twojego fiuta poczułem jak się ślinię i
zagryzłem wargę. Dużo większy od mojego, bardziej długi i grubszy. Och, tak
bardzo chciałem cię już poczuć w sobie!
- Będziesz tylko patrzył czy
zamierzasz… o tak, kurwa, tak! – krzyknąłeś, gdy wziąłem cię w usta ssąc z
zapamiętaniem, a dłońmi ściskałem delikatnie twoje ciężkie jądra. Wypychałeś
biodra do przodu pieprząc moje usta, a palce przeczesywały włosy i ciągnęły za
kosmyki. Posykiwałeś i pojękiwałeś gdy zaciskałem mocniej wargi na trzonie by
zaraz delikatnie przesunąć się w górę i zassać na samej główce. Zamruczałem w
twoje krocze, a ty zapiszczałeś czując zęby na wrażliwej skórze, drapałem cię nimi
uważając by nie zrobić krzywdy. Spodobało ci się, sądząc po odgłosach jakie
wydobywały się z twojego gardła. Ścisnąłem twoje jądra, a ty wypchnąłeś jeszcze
mocniej biodra w kierunku mojej twarzy.
- Dość! – syknąłeś odsuwając się
ode mnie. Wysunąłem penisa z ust i podniosłem na ciebie błyszczące oczy.
Wyglądałeś jak chodzący seks dysząc nade mną, a twój penis lśnił od mojej
śliny. Mój członek już od dawna również był twardy jak skała a z czubka na
podłogę skapywały kropelki przezroczystej substancji. – Nie chcę tak skończyć.
- To mnie weź – odpowiedziałem
natychmiast. – Weź mnie… - poprosiłem wpatrując się w twoje oczy intensywnie.
Nie musiałem powtarzać więcej razy.
Wziąłeś mnie bez przygotowania wchodząc we mnie od razu do samego końca. Z
mojego gardła wydobył się dziki wrzask bólu, a po policzkach potoczyły
srebrzyste łzy.
- To boli, draniu – wychrypiałem
słabo, a ty nie bacząc na to po prostu mnie brałeś. Ostro, mocno, gwałtownie,
jakby ktoś za chwilę miał mnie tobie zabrać i nigdy więcej nie oddać. Brałeś
mnie z tak rozpaczliwą brutalnością, że aż brakowało mi tchu, a twój penis
wdzierał się we mnie coraz szybciej i mocniej. Jęczałem kiedy paraliżujący ból
zamienił się w rozkosz przyćmiewającą nieprzyjemne odczucia, gdy trafiłeś w
moją prostatę. Zacisnąłem mięśnie na tobie krzycząc głośno, szurając dłońmi po
dywanie na którym się kochaliśmy. Wypychałem biodra w twoim kierunku
rozpaczliwie łaknąc twojej bliskości i choć bliżej już być nie mogliśmy dla
mnie to wciąż było mało. Obejmowałeś mnie mocno, gdy wbijając się we mnie
jęczałeś mi nad karkiem seksownie niskim głosem, dłońmi gładziłeś moje biodra
przytrzymując je w miejscu bym nie odsuwał się od ciebie. Pieprzyłeś mnie z
taką siłą i zawzięciem aż w moich oczach ponownie pojawiły się łzy. Czułem jak
drżą mi uda i byłem pewien, że gdyby nie twoje dłonie na moich biodrach to
upadłbym na twarz.
Wysunąłeś się ze mnie z jękiem i
przewróciłeś na plecy z taką szybkością, że jedyne co zdążyłem zrobić to
krzyknąć, gdy ponownie byłeś we mnie i ponownie zacząłeś mnie pieprzyć
wpatrując się na przemian w moją twarz i w mojego fiuta, który był nabrzmiały,
zaczerwieniony i z jego czubka ściekała na mój brzuch wilgoć. Podskakiwał przy
każdym twoim pchnięciu, gardło mnie bolało od krzyków, a ty opierając się
dłońmi przy mojej głowie pieprzyłeś mnie cały czas tak samo mocno. Podniosłeś w
końcu wzrok na moje oczy, musnąłeś po raz milionowy moją prostatę i doszedłem
krzycząc na całe gardło tryskając spermą na nasze brzuchy. Moje nogi którymi
się oplotłeś w pasie drżały tak bardzo, że nie ustałbym na nich nawet sekundy,
a ty czując rytmiczne pulsowanie mojej dziurki doszedłeś we mnie zalewając mnie
swoim nasieniem. Opadłeś na mnie wtulając twarz w moją szyję i zamruczałeś jak
zadowolony kot.
Podłoga była niewygodna mimo, że
leżeliśmy na dywanie, tyłek bolał mnie jak jasna cholera i czułem, że przez
dłuższy czas nie będę mógł normalnie chodzić i siedzieć, ale gdybym miał to
zrobić jeszcze raz to… nie zawahałbym się nawet sekundy.
Uniosłeś głowę cmokając mnie w usta
z rozanielonym wzrokiem wpatrzonym w moje jeszcze zamglone oczy.
- Kocham cię – uśmiechnąłeś się
niepewnie jakby bojąc się, że zaraz z krzykiem ucieknę, ale przecież oddałem
się tobie na podłodze własnej sypialni więc czy ten czyn nie mówi sam za
siebie?
- Ja ciebie też – odpowiedziałem
głaszcząc cię po policzku opuszkami palców. Zamruczałeś wzdychając. Podniosłeś
się pomagając mi wstać i zakląłeś nieprzyjemnie spoglądając na czerwone ślady
krwi na moich udach i dywanie. Skrzywiłem się czując pulsujący ból między
pośladkami, ale po chwili uśmiechnąłem się zarzucając ci ramiona na szyję i
całując mocno z zaskoczenia. Odwzajemniłeś gorąco pieszczotę obejmując mnie w
pasie ramionami splatając palce dłoni nad moimi pośladkami.
- Przepraszam – szepnąłeś. – Nie chciałem
cię skrzywdzić – dodałeś krzywiąc się, a ja uśmiechnąłem się rozczulony.
- Nie szkodzi, warto było –
zamruczałem całując twoje pełne usta. – Będę cię jeszcze bardzo długo czuł –
wychrypiałem wsysając się w skórę twojej szyi mlaszcząc przy tym wulgarnie a po
chwili podziwiałem ciemno różową malinkę, która wyglądała cholernie seksownie
na twojej smukłej szyi. – Soohyun… po co ty właściwie przyszedłeś do mnie? –
spytałem wpatrując się w ciebie z wyczekiwaniem, a ty uśmiechnąłeś się kątem
ust.
- Jeśli powiem, że zebrałem się w
końcu w sobie i przyszedłem wyznać ci swoje uczucia to mi uwierzysz?
Roześmiałem się kręcąc głową z
niedowierzaniem, a ty scałowałeś uśmiech z moich ust.
- Naprawdę? – zamruczałem, gdy
oderwałeś się od moich warg, parsknąłeś coś pod nosem.
- Nie – mruknąłeś niechętnie po
chwili. – Przyszedłem… - zaciąłeś się uciekając wzrokiem na boki jednak dalej
mnie obejmując.
- Tak? – ująłem w dłonie twoją
twarz gładząc kciukami zarumienione policzki, nie przejmowałem się tym, że w
każdej chwili któryś z chłopaków może wrócić z miasta i wparować tutaj, że
jesteśmy nadzy ubrudzeni spermą i krwią. Liczyło się tylko to, że on chciał mnie.
- Przyszedłem, bo nie widziałem cię
całą noc i cały dzień i… i stęskniłem się za tobą – wymamrotałeś, a ja pocałowałem
twoje wydęte wargi. To było takie słodkie i urocze, nie pasujące do tej strony
ciebie, którą znałem, że chichotałem jak szalony kiedy wpatrywałeś się we mnie
urażony.
- Nie znałem cię od tej strony,
liderze – zamruczałem po chwili powodując u ciebie szeroki uśmiech.
- To poznasz – wyszczerzyłeś się
uciszając mnie kolejnym słodkim pocałunkiem kiedy roześmiałem się radośnie.
Obudziłem
się kilka minut przed dziewiątą rano, mruknąłem pod nosem i wtuliłem się w
ciebie bardziej uśmiechając się do siebie głupkowato. Po chwili rozchichotałem
się zaciskając dłonie na twoich ramionach, a ty burknąłeś coś pod nosem
wzdychając ciężko.
- Obudziłeś mnie – rzuciłeś z
wyrzutem w głosie cmokając mnie w czoło, a ja parsknąłem śmiechem. – No,
naprawdę, bardzo śmieszne, idioto – dodałeś tonem urażonej księżniczki
powodując u mnie coraz większy śmiech. Trząsłem się cały próbując się opanować,
ale niestety bardzo słabo mi to wychodziło.
- Wczoraj wieczorem wyznałeś mi
miłość, a dzisiaj od rana wyzywasz mnie od idiotów? – prychnąłem jak kociak
szczypiąc cię w sutek. Zapiszczałeś odpychając mnie od siebie ze śmiechem i w
końcu uchyliłeś powieki spoglądając wprost w moje zaspane jeszcze oczy.
- Nie wyzywam cię – odparłeś
stukając mnie palcem wskazującym w pierś. – To było pieszczotliwie tak…
- Rozumiem – przerwałem ci
uśmiechając się złośliwie. – Czy z racji tego, że to było pieszczotliwie to gdy
nazwę cię debilem to też będzie ci się podobało?
- Kochanie – zamruczałeś
natychmiast zbliżając swoją twarz do mojej. Roześmiałem cmokając cię w usta z
psotnym uśmiechem błąkającym się na wargach.
- O wiele lepiej – mruknąłem
głaszcząc cię opuszkami palców po policzku, uśmiechnąłeś się całując wnętrze
mojej dłoni, a twoje oczy błyszczały radośnie. – Jak jeszcze zrobisz mi śniadanie
do łóżka to już w ogóle będę najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi.–
uśmiechnąłem się szeroko. - Zadowolę się
naleśnikami z czekoladą, truskawkami i bitą śmietaną. I sokiem. Jabłkowym.
- Ach tak? – zamruczałeś pochylając
się nade mną aż położyłem się na plecach i musnąłeś wargami moje usta.
Westchnąłem rozchylając je, ale ty odsunąłeś się ode mnie śmiejąc się cicho. –
Będziesz musiał zadowolić się zwykłymi kanapkami, bo niestety nic więcej nie
potrafię zrobić. – zacząłeś wygrzebywać się z pościeli i gdy stanąłeś po chwili
obok łóżka westchnąłeś cicho. Wpatrywałem się w ciebie spod przymkniętych
powiek wtulając w poduszkę, a nogą obejmowałem puchatą kołdrę. Na moich wargach
pojawił się niewinny uśmieszek, bo doskonale wiedziałem jak na ciebie działa
widok mojego rozciągniętego na łóżku nagiego ciała.
- Zaraz wrócę – mruknąłeś, ale nie
ruszyłeś się z miejsca. Zaśmiałem się cicho i wyciągnąłem do ciebie rękę.
- Chodź, nie jestem głodny – parsknąłem,
a po chwili leżałeś obejmując mnie ramionami i muskając wargami moją skroń,
spytałeś:
- A zadowolony?
- Dopóki jesteś przy mnie to tak –
spojrzałem ci w oczy rozkochanym wzrokiem mimo, że coraz bardziej dawały mi się
we znaki moje tyły. Uśmiechnąłeś się do mnie cmokając po policzku aż dotarłeś
do kącika ust, wysunąłeś język muskając dolną wargę by po chwili wsunąć się
pomiędzy nie i całować mnie zmysłowo zabierając mi dech w piersi. Objąłem cię
mocno wciągając na siebie. Pragnąłem cię czuć całym sobą i nie było w tym
żadnego podtekstu erotycznego. Po prostu chciałem być blisko ciebie, a sądząc
po twoich reakcjach, ty również. Uśmiechnąłem się w pocałunek czując, że moje
życie właśnie się zaczyna zmieniać. Dzięki tobie.
__________________________________________________________________
Ogłoszenia parafialne:
Blog w najbliższym czasie zmieni adres na Inori wo yuuhi ni kakage. Nazwa jest zajęta przeze mnie - założyłam drugi blog o takim adresie. Planuję podmienić nazwy blogom, tak więc jak ktoś wpisze stary adres to trafi na drugi pusty blog z informacją i linkiem do nowego adresu. Jestem przekonana na 99%, że tak da się zrobić xD
Nie proszę o komentarze, bo mi się już po prostu nie chce. Jak ktoś nie umie docenić czegoś co nie jest dnem totalnym to jego sprawa.